Sad24
StoryEditor

W wielu sadach straty mogą okazać się historyczne. O skali szkód decydowała nie tylko temperatura

Data:  07 maj 2026Autor:
07 maj 2026

Piotr Zieliński, doradca z Grupy Organic, mówi, że na dokładne informacje o stratach po przymrozkach trzeba jeszcze poczekać, ale jedno jest już jasne: skala uszkodzeń jest bardzo duża. Z danych z różnych części kraju wynika, że w wielu rejonach mogliśmy mieć do czynienia z najdotkliwszymi stratami przymrozkowymi w ciągu wielu ostatnich lat. Sytuację pogorszyła susza, która osłabiała rośliny jeszcze przed mroźnymi nocami i dziś utrudnia ich regenerację.

Piotr Zieliński, doradca z Grupy Organic, mówi, że na dokładne informacje o stratach po przymrozkach trzeba jeszcze poczekać, ale jedno jest już jasne: skala uszkodzeń jest bardzo duża. Z danych z różnych części kraju wynika, że w wielu rejonach mogliśmy mieć do czynienia z najdotkliwszymi stratami przymrozkowymi w ciągu wielu ostatnich lat. Sytuację pogorszyła susza, która osłabiała rośliny jeszcze przed mroźnymi nocami i dziś utrudnia ich regenerację.

Straty są duże, ale na pełne szacunki trzeba poczekać

Jak wyjaśniał podczas spotkania Związku Sadowników RP w Sadkowicach Piotr Zieliński, dziś nie da się jeszcze dokładnie określić, jakie straty po przymrozkach mamy w skali całego kraju. Takie podsumowanie ma zostać przygotowane przez ZSRP po zebraniu i uporządkowaniu danych z różnych rejonów Polski. Już teraz wiadomo jednak, że uszkodzenia są bardzo duże.

Na pełniejszą ocenę trzeba jeszcze poczekać choćby ze względu na opad czerwcowy. Nie wiadomo też, czy opady, jeśli w końcu przyjdą, realnie poprawią sytuację. Brak wilgoci na pewno nie pomaga ani w utrzymaniu szansy na plon, ani w regeneracji drzewek.

Liczyła się nie tylko temperatura, ale też długość przymrozku

Doradca podkreśla, że o skali strat nie decydowała wyłącznie minimalna temperatura. Równie ważne było to, jak długo mróz utrzymywał się na poziomie groźnym dla kwiatów i zawiązków.

Zwraca uwagę, że jeśli mamy dokładne dane pogodowe z danego sadu i znamy fazę rozwojową roślin, można dość precyzyjnie ocenić skalę zagrożenia. Na przykładzie jednej ze stacji pokazywał sytuacje, gdy temperatura około -4,5°C utrzymywała się przez 8 godzin, a innej nocy około -4,6°C nawet przez 10 godzin. Przy tak długim działaniu mrozu dane pogodowe już dziś dużo mówią o tym, czego można się spodziewać w sadach. Jeśli znamy wytrzymałość kwiatów i pąków na mróz, możemy być pewni strat.

Gdzie sady ucierpiały najbardziej?

Lepiej wygląda sytuacja tam, gdzie teren jest pofalowany i występują większe różnice wysokości. W takich miejscach zimne powietrze mogło spływać w dół, więc część sadów miała większą szansę ograniczyć straty. Przykładem jest sandomierskie zagłębie sadownicze.

Gorzej jest na terenach płaskich. Dotyczy to między innymi województw łódzkiego, mazowieckiego, kujawsko-pomorskiego i wielkopolskiego. W takich rejonach straty są bardziej jednolite i duże. Bardzo poważne uszkodzenia powstały również w rejonie Powiśla Lubelskiego.

Susza osłabiła rośliny przed mrozem

Przymrozki przyszły po bardzo suchym marcu i kwietniu. Według doradcy w wielu miejscach opady sięgały zaledwie 10–20% normy wieloletniej. To oznacza skrajną suszę.

Jeśli w strefie korzeniowej czujniki pokazują około 20% wilgotności, a miejscami jeszcze mniej, rośliny wchodzą w okres przymrozków już osłabione. W takich warunkach skutki mrozu są większe.

Nawet bardzo duży deszcz nie rozwiązałby dziś szybko tego problemu. Nawet opad rzędu 100 mm bardziej groziłby zalaniem i spływem wody, niż spokojnym odbudowaniem zapasu wilgoci w glebie.

Dane z sadów trzeba zbierać szybciej i dokładniej

Właśnie dlatego Związek Sadowników RP chce budować wspólny system lokalnych stacji meteorologicznych razem z sadownikami i Instytutem Ogrodnictwa w Skierniewicach. W tej sieci mają znaleźć się stacje meteorologiczne, czujniki, pułapki elektroniczne i aplikacje zbierające dane z sadów. Chodzi o to, by szybciej oceniać przebieg pogody, presję chorób i szkodników oraz skalę szkód po takich zjawiskach jak tegoroczne przymrozki.

Ten system ma służyć nie tylko do szacowania strat. Ma też pomóc w dokładniejszej ochronie sadów, zwłaszcza pod kątem parcha jabłoni i owocówki jabłkóweczki, oraz w lepszym planowaniu zabiegów w konkretnym sadzie, a nie według jednej średniej dla całego rejonu. Im więcej będzie takich punktów pomiarowych, tym dokładniejszy obraz sytuacji dostaną sadownicy.

07. maj 2026 09:22