Polska wielkim czereśniowym bazarem
Naprawdę trudno opisać w kulturalnych słowach to, co dzieje się w trzecim tygodniu czerwca na rynku czereśni. Dzień po dniu, oferta po ofercie, polski rynek jest dosłownie torpedowany owocami z importu. Wciąż słyszymy, że wolumeny zakontraktowane przez markety są ogromne. Jeśli chodzi o kierunki dostaw, nasi rozmówcy szacują je następująco, w kolejności od największych wolumenów: Turcja, Grecja, Serbia, Bułgaria oraz Węgry i Rumunia.
Według naszych rozmówców największą presję na ceny w tej części Europy wywierają rekordowe zbiory w Turcji. Takie informacje płyną także z bałkańskich mediów branżowych. Przy znacznie niższych kosztach produkcji kraj ten jest ekstremalnie konkurencyjny cenowo.
Zwroty z centrów logistycznych
Przedsiębiorca z zagłębia grójeckiego informuje nas o dużej liczbie zwrotów importowanych czereśni, które wróciły do mniejszych importerów. Chodzi o owoce, których największe sieci nie kupowały bezpośrednio na południu Europy.
Dziś ci importerzy, po upływie kolejnych dni, oferują te partie w bardzo atrakcyjnych cenach, od 10 do 13 zł/kg. To kolejny czynnik, który komplikuje sytuację polskich owoców. Są też tacy, którzy chcą sprzedać te zwroty jako polskie czereśnie, proponując „dorobienie papierów”.
Największe markety
W środę sieć Lidl ruszyła z kampanią reklamową, w której promowano czereśnie po 14,99 zł/kg w detalu. Oferta obowiązuje tylko przez trzy dni, od 18 do 20 czerwca. W handlu detalicznym, przy tak dużym nasyceniu rynku sklepami, trwa ciągła walka o klienta. Jeszcze w środę czereśnie w sklepach sieci Biedronka kosztowały 26 zł/kg. W czwartek, już po kampanii reklamowej Lidla, cena spadła do tego samego poziomu, czyli 14,99 zł/kg.
Sprawdziliśmy ceny sprzed roku. Czereśnie tanieją niepokojąco szybko. W drugiej dekadzie czerwca notowaliśmy przed rokiem stawki od 25 do 30 zł/kg. Dzisiejsze ceny promocyjne pojawiły się na sklepowych półkach dopiero w połowie lipca.
Druga klasa z Grecji
Temat greckich czereśni drugiej klasy poruszyliśmy na początku tygodnia. Do Polski trafiły przede wszystkim owoce niższej jakości po sortowaniu. Najpewniej towar pierwszej klasy pojechał na rynki zachodnie. W jednym z marketów widzieliśmy owoce mocno zmęczone transportem, zerwane co najmniej pięć dni wcześniej. Przedsiębiorcy, z którymi rozmawiamy, przekazują, że polskie firmy handlowe wciąż dostają coraz tańsze oferty drugiej klasy z południa Europy. Zwracają też uwagę na bardzo mały kaliber owoców w tych ofertach.
„Bułgar” po 2 euro z dostawą
Do tego dochodzi oferta, którą pokazuje nam przedsiębiorca z gminy Błędów. Chodzi o bułgarskie czereśnie drugiej klasy po 2 euro z dostawą do Polski. Po dzisiejszym kursie daje to dokładnie 8,53 zł/kg. Przy takiej stawce presja na polskie owoce robi się jeszcze większa.
Gdzie miejsce dla polskich owoców?
Zagraniczni eksporterzy urządzili sobie z Polski jedno wielkie czereśniowe targowisko. Nawet przy bardzo atrakcyjnych cenach możliwości sprzedaży tych owoców są ograniczone. Tymczasem pierwsze partie odmiany ‘Summit’ trafiają już na rynki hurtowe, a to oznacza pełnię zbiorów w Polsce. Ceny za owoce wysokiej jakości najczęściej wynoszą około 20,00 zł/kg.
Widać też, że importowane partie konkurują od połowy czerwca już niemal wyłącznie ceną. Być może przy niższych zbiorach najlepiej będzie w tym sezonie konkurować świeżością i jakością. Do tego przydałaby się jednak ogólnokrajowa akcja promocyjna pod patronatem większej organizacji.
