Polskie czereśnie w sieci Dino
Na markety można, a czasem nawet trzeba narzekać. Chodzi dokładnie o politykę zakupową największych graczy. Podczas rozmów z przedsiębiorcami z zagłębia grójeckiego można nasłuchać się złych rzeczy o każdej z sieci. Niemniej trzeba od czasu do czasu dostrzec i podkreślić to, co pozytywne. W tym sezonie marka Dino wygrywa marketingowo i moralnie na sprzedaży krajowych czereśni, o ile w tym drugim przypadku można tak powiedzieć.
Zacznijmy od początku. W maju i na początku czerwca w tej sieci również oferowano czereśnie importowane. Niemniej wraz ze wzrostem podaży krajowych owoców na półkach widzieliśmy i nadal widzimy głównie czereśnie krajowe. Jeszcze w ubiegłym tygodniu cena detaliczna wynosiła 17,99 zł/kg. Nie znamy dokładnej relacji stawek dla każdego ogniwa łańcucha dostaw. Niemniej w teorii cena ta pozwalała zaoferować sadownikowi akceptowalną cenę w trudnym sezonie 2026.
Podwójnie dobra promocja
Dziś trafiliśmy w internecie na promocyjną grafikę sieci. W tym samym czasie, gdy na półkach konkurencyjnych sieci królują czereśnie tureckie oraz „zmęczone”, ostatnie partie czereśni hiszpańskich i mołdawskich, sieć Dino promuje krajowe czereśnie w cenie 12,99 zł/kg. To tyle samo, ile wynoszą cykliczne promocje w Biedronce i Lidlu.
Co widzi konsument? Z jednej strony dziesiątki tytułów o dominacji importowanych owoców w innych sieciach w szczycie sezonu i krytykę ze strony branży sadowniczej. Z drugiej natomiast równie atrakcyjną cenowo ofertę na krajowe owoce w sieci z polskim kapitałem. Oczywiście jedna promocja nie czyni z sieci Dino „automatycznie” najlepszego dyskontu w Polsce, ale tu pochwała się należy.
Oznakowanie do poprawy
Mamy reklamę, mamy polskich dostawców i, co najważniejsze, polskie czereśnie. Atrakcyjnych opakowań raczej nie powinniśmy oczekiwać, ponieważ to nie delikatesy. Z drugiej strony mile widziane byłyby większe grafiki z polską flagą lub większe flagi na cenówkach. Te, które widzieliśmy ostatnio w sklepach sieci, są bardzo małe. Po pierwsze wymagają tego przepisy, a po drugie warto, żeby konsument po ułamku sekundy wiedział, że kupuje krajowe owoce.
