polskie czereśnie
StoryEditorMateriał promocyjny

Polskie czereśnie trzeba było wyrzucić – dlaczego?

Data:  13 czerwiec 2020Autor:
13 czerwiec 2020
Temat wzmożonego importu czereśni nie schodzi z ust sadowników. Na Dolnym Śląsku zbiory odmiany Burlat są już w pełni. Wczoraj na rynku hurtowym we Wrocławiu, cena czereśni spadła do 5 – 6 zł/kg za czereśnie wyższej jakości, oraz 3 – 4 zł/kg w przypadku tych gorszych. Zdaniem sadownika, Michała Unguriana, bardzo duża podaż czereśni importowanej i producenci zaniżający ceny, to powody przez które 800 kg jego czereśni odmiany Burlat wylądowało w przysłowiowym „rowie”.

Wczoraj podaż towaru była bardzo duża. Kupujących również nie brakowało. Niestety jak mówi nasz rozmówca, wielu sprzedających oferowało bardzo małe ilości – od 50 do 100 kg, które mieściły się w kilku plastikowych skrzynkach, w samochodach osobowych. W przypadku kilku przydomowych drzew, nie cena, a sprzedaż jest ważniejsza. W związku z tym cena wczoraj błyskawicznie spadła nawet do 3 zł/kg w przypadku Burlata najniższej jakości.
Ale podaż była duża również za sprawą importu. Zdaniem naszego rozmówcy głównym powodem jest obecnie zalew rynków przez czereśnie z Bałkanów. Zarówno tego wrocławskiego, jak i innych. – Zaraz będziemy w szczycie sezonu, a na rynkach cena polskich czereśni jest niezwykle niska – dodaje sadownik. 
Według pana Michała jest to sytuacja niedopuszczalna, żeby polscy sadownicy nie mogli sprzedać swoich owoców z powodu dużej ilości czereśni importowanych. „Gdzieś musi być umiar!” – dodaje. Na rynku we Wrocławiu codziennie jest kilka busów z importowaną czereśnią. Gdyby nie to, ceny i sprzedaż wyglądałyby zupełnie inaczej. Problem ten rozwiązali Francuzi, o czym pisaliśmy TUTAJ: Francja blokuje import czereśni i wiśni spoza UE!
Niestety 800 kg czereśni naszego rozmówcy zostało wyrzuconych. Producent trzymał cenę, jednak nie udało mu się sprzedać czereśni. Z nieukrywanym smutkiem opowiada nam o całej sytuacji. Ciężko pogodzić się z tym, że staranie się, praca i inwestycje w wyprodukowanie towaru najwyższej jakości spełzły na niczym, a same owoce muszą się zmarnować. Najgorsze jest to, że importem zajmują się również sami sadownicy.
23. styczeń 2026 10:28