Pierwsze morele pod koniec czerwca, ostatnie pod koniec września
W gospodarstwie państwa Wojciechowskich sezon morelowy zaczyna się już pod koniec czerwca. Później dojrzewają następne odmiany moreli, a w tym roku ostatni zbiór przypadł dopiero na 28 września. Pozwala na to przemyślany dobór odmian klubowych – nasi rozmówcy postawili na to, aby przez całe lato móc oferować morele najwyższej jakości. Dziś zbiory są już zakończone, ale morele nadal są dostępne. Ostatnie partie są obecnie sortowane i przygotowywane do sprzedaży.
Odmiany klubowe nie pojawiły się tu przypadkiem
Donata i Jacek Wojciechowscy są dobrze znani w branży przede wszystkim z produkcji jabłek. W ich gospodarstwie dużą część powierzchni zajmują sporty Gali. Mówimy tu o kilkudziesięciu hektarach, które trzeba zebrać w bardzo zbliżonym terminie. Przy takiej skali produkcji organizacja zbiorów od lat jest jednym z największych wyzwań. Potrzebna jest duża liczba pracowników, odpowiednie zaplecze i bardzo dobre rozplanowanie pracy, bo przy Gali kilka dni potrafi mieć ogromne znaczenie dla jakości owoców. To wyzwanie, szczególnie jeśli dochodzą do tego jeszcze ostatnie odmiany owocujących moreli.
Państwo Wojciechowscy nie ukrywają, że od dawna szukają nie tylko sposobów na sprawną organizację produkcji, ale także odmian, które mogą dać gospodarstwu przewagę na rynku. Jako jedni z pierwszych w Polsce zdecydowali się na klubowe odmiany jabłoni. Później podobny kierunek obrali w przypadku moreli. I chociaż wrzesień, delikatnie mówiąc, jest aż za bardzo intensywny, to właśnie jest ich sposób na poprawę opłacalności produkcji.
Morele miały być kolejną niszą
Jacek Wojciechowski od lat podkreśla, że gospodarstwo stawia przede wszystkim na jakość i szuka tego, czego oczekuje rynek. Tak było wcześniej z Galą, później z odmianami klubowymi jabłoni, a z czasem przyszła kolej na morele.
W Pyzdrach są ku temu dobre warunki. Sady położone są na wzniesieniu w pobliżu Warty. W okolicy dobrze udają się gatunki pestkowe, a wielu sadowników uprawia również czereśnie. To właśnie warunki panujące w tym rejonie były jednym z argumentów za rozwijaniem produkcji moreli. Sadownicy mieli z tym gatunkiem doświadczenie już wcześniej, ale przy nowych nasadzeniach zdecydowali się pójść w kierunku odmian klubowych. Założenie było proste: owoce mają wyróżniać się na rynku nie tylko wyglądem, ale przede wszystkim smakiem i jakością. Państwo Wojciechowscy od początku zwracali uwagę, że konsumenci dobrze reagują na bardzo słodkie, a jednocześnie soczyste morele. To właśnie taki produkt chcieli oferować i dlatego zdecydowali się na droższy materiał szkółkarski oraz mniej standardowe odmiany.
Dobre stanowisko pomaga, ale ryzyka nie da się wyeliminować
Położenie gospodarstwa jest dużym atutem, ale nie oznacza, że produkcja moreli jest tutaj łatwa. Wiosenne przymrozki również docierają do Pyzdr i potrafią ograniczyć plon. W poprzednich sezonach straty były widoczne nie tylko w morelach, ale także w innych gatunkach pestkowych. W przypadku moreli ryzyko jest szczególnie duże, bo drzewa wcześnie rozpoczynają wegetację i wcześnie kwitną. Nawet dobre stanowisko nie daje więc pełnej ochrony przed przymrozkami. Jeśli jednak pogoda pozwoli utrzymać plon, odpowiedni dobór odmian daje później większe możliwości sprzedaży.
Jakość zamiast najtańszej produkcji
Nasi rozmówcy od wielu lat konsekwentnie odchodzą od produkcji standardowych odmian na rzecz tych, które mają konkretnych odbiorców i pozwalają uzyskać wyższą cenę. Tak było z Galą, później z jabłkowymi odmianami klubowymi. Morele są kolejnym krokiem w tym samym kierunku. Taka produkcja nie jest jednak tania. Materiał szkółkarski odmian klubowych kosztuje więcej, a wymagania dotyczące jakości są bardzo wysokie. Państwo Wojciechowscy od początku zakładali jednak, że chcą dostarczać owoce jakości premium, a nie konkurować wyłącznie ceną.
W przypadku moreli zdecydowali się również na sprzedaż bezpośrednią i hurtową, bez nastawienia na typową współpracę z sieciami handlowymi. Przy niewielkiej podaży takich odmian i wysokiej jakości owoców łatwiej znaleźć odbiorcę, który jest gotów zapłacić za nie odpowiednią cenę. W tym roku dodatkowym atutem okazał się bardzo długi sezon.
