Sad24
StoryEditor

Pomoc po klęsce nic nie zmienia. Sadownicy chcą nowych ubezpieczeń

Data:  01 maj 2026Autor:
01 maj 2026

Po kolejnej serii przymrozków sadownicy mówią wprost: jednorazowa pomoc po szkodach nie rozwiązuje problemu, jeśli za rok branża znów zostaje z tym samym ryzykiem. Podczas spotkania z ministrem Maciej Cybulak przekonywał, że potrzebny jest realny system ubezpieczeń sadów oraz większe wsparcie inwestycji, które mogą ograniczać straty jeszcze przed klęską.

Po kolejnej serii przymrozków sadownicy mówią wprost: jednorazowa pomoc po szkodach nie rozwiązuje problemu, jeśli za rok branża znów zostaje z tym samym ryzykiem. Podczas spotkania z ministrem Maciej Cybulak przekonywał, że potrzebny jest realny system ubezpieczeń sadów oraz większe wsparcie inwestycji, które mogą ograniczać straty jeszcze przed klęską.

Jednym z sadowników, którzy zabrali głos na spotkaniu ministra z producentami z ziemi kraśnickiej, był Maciej Cybulak. W mocnym wystąpieniu przypomniał, że o zmianie systemu ubezpieczeń mówi się od lat, ale kolejne rozmowy, deklaracje i polityczne zapowiedzi nie przynoszą efektu.

Pomoc po klęsce niczego nie załatwia

Maciej Cybulak mówił wprost, że sadownicy nie oczekują kolejnej doraźnej wypłaty, która za chwilę przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie. W jego ocenie taki model nie rozwiązuje żadnego problemu, bo przy kolejnym roku z przymrozkami branża znów znajdzie się w tym samym miejscu.

– Pomoc doraźna nic nie zmienia. Czy dostaniemy tysiąc, dwa, pięć czy dziesięć tysięcy, to i tak niczego nie rozwiąże. Przyjdzie kolejny rok, przyjdą znowu mrozy i znowu będziemy w tym samym miejscu – powiedział sadownik.

Najpierw klęska, potem straty, potem objazdy polityków i deklaracje, a na końcu brak realnej zmiany.

Ubezpieczenia od lat są w martwym punkcie

Maciej Cybulak przypomniał, że temat nowego systemu ubezpieczeń nie jest nowy. Jak zaznaczył, branża mówi o tym od dawna, a propozycje zmian były przedstawiane już wiele lat temu. Problem w tym, że żaden rząd nie doprowadził tego tematu do końca.

– Już kilkanaście lat temu były propozycje nowych rozwiązań, bo wtedy ten system też działał słabo. Potem zmieniały się rządy, pojawiały się kolejne klęski i kolejne rozmowy, ale nikt tego naprawdę nie ruszył – podkreślił Maciej Cybulak.

– To nie jest żadna droga. Żadne zakłady nie będą nas normalnie ubezpieczać przy takim ryzyku. Trzeba stworzyć powszechny i obowiązkowy system, który będzie realnie działał – powiedział sadownik.

Potrzebne są zabezpieczenia

W wystąpieniu nie chodziło tylko o same polisy. Maciej Cybulak zwracał uwagę, że państwo powinno mocniej wspierać rozwiązania, które pomagają ograniczać skutki klęsk jeszcze przed ich wystąpieniem. Chodzi między innymi o nawodnienie, zraszanie nadkoronowe czy siatki.

– Trzeba przekierować pieniądze na zapobieganie. Na nawodnienie, zraszacze nadkoronowe, siatki i inne zabezpieczenia. Bo jeśli dalej będziemy tylko łatać skutki, to za rok znów spotkamy się dokładnie w tym samym miejscu – powiedział Maciej Cybulak.

To była jedna z najważniejszych tez całego wystąpienia. Nie tylko rekompensata po szkodzie, ale też realne wsparcie inwestycji, które mogą część tych szkód ograniczyć.

Sadownicy nie chcą prosić, tylko pracować

Na koniec Maciej Cybulak bardzo jasno ustawił perspektywę całej branży. Sadownicy nie chcą co roku wracać do urzędów po kolejne decyzje o pomocy. Chcą normalnie produkować, zabezpieczać sady, handlować i zarabiać.

– My jesteśmy przedsiębiorcami. Nie jesteśmy po to, żeby co roku chodzić do urzędu i prosić o kilka tysięcy do hektara. My chcemy produkować, chcemy zabezpieczać, chcemy sprzedawać i zarabiać – powiedział sadownik.

 

01. maj 2026 11:05