Złodzieje drzewek
Sadownicy z okolic Sochaczewa wydali już niemało pieniędzy i poświęcili dużo pracy na nowe nasadzenie wiśni. Drzewka zasadzili w czwartek. W piątek zabezpieczyli je przed zającami. Następnie uprawili glebę w nowej kwaterze. Słowem, wykonali cały „zestaw” prac przy młodym sadzie.
Niestety drzewka skradziono. Kiedy dokładnie? Nasi rozmówcy tego nie wiedzą. Albo w nocy z soboty na niedzielę, albo w nocy z niedzieli na poniedziałek. Tak czy inaczej, w poniedziałek rano z omawianej kwatery zniknęło około 300 drzewek Łutówki. Skradziono po kilkadziesiąt drzewek z każdego rzędu na całej szerokości pola.
Kradzione dla siebie czy na sprzedaż?
Złodzieje najprawdopodobniej pochodzili z najbliższej okolicy. Tak krótki czas między zasadzeniem drzewek a kradzieżą raczej nie może być przypadkowy. Zapewne jednym z głównych motywów były wysokie ceny materiału szkółkarskiego. Czy ktoś kradł dla siebie, czy liczył na szybki i łatwy zarobek? Sprawę od wczoraj bada policja.
Małżeństwo z gminy Rybno, w powiecie sochaczewskim, ostrzega przed możliwością „okazyjnego” zakupu drzewek Łutówki. Taki towar trzeba szybko sprzedać i równie szybko ponownie posadzić. Miejmy nadzieję, że policja znajdzie sprawców i spotka ich zasłużona kara.
Możemy oszacować wartość skradzionych drzewek na około 6000 zł (300 × 20 zł). Razem z kosztami pracy, paliwa i osłonek na zające będzie to większa suma. Niezależnie od finalnej kwoty, przy takiej wartości kodeks karny definiuje to zdarzenie jako przestępstwo, a nie wykroczenie. Sprawcom grozi więc kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

