To widok rzadko spotykany w sadach – pąki uszkodzone przez kwieciaka jabłkowca. Dziś odwiedziliśmy ekologiczny sad jabłoniowy, który zaraz po przymrozkach został praktycznie spisany na straty na ten sezon. Sadownik uznał, że ograniczy ochronę do absolutnego minimum, bo nie spodziewał się, by kwiaty mogły ocaleć po tak silnych spadkach temperatury.
Sad po przymrozkach
Czy wszystkie zawiązki zostały zniszczone przez mróz? Trudno powiedzieć, bo na drzewach zostały tylko pojedyncze owoce. Nie da się jednak z pełną pewnością stwierdzić, że to wyłącznie skutek przymrozków. Bardzo wyraźnie widać natomiast silną presję kwieciaka jabłkowca. Uszkodzone i zasuszone pąki nadal wiszą na drzewach. Skalę problemu dobrze pokazują zdjęcia.
Kwieciak w sadzie ekologicznym
W sadach prowadzonych konwencjonalnie problem z kwieciakiem jest zazwyczaj niemal niezauważalny. Zabiegi wykonywane przeciw innym szkodnikom również ograniczają jego liczebność. Chodzi tu głównie o zabiegi przeciw mszycom, które przy okazji ograniczają także kwieciaka.
Nie oznacza to jednak, że każdy sad ekologiczny musi mieć z nim problem. Szkodnik występuje lokalnie. Oznacza to jednak, że tam, gdzie już się pojawi, trzeba go bardzo dokładnie monitorować i reagować celowanym zabiegiem wczesną wiosną.
Zabieg miał być wykonany
Sam nasz rozmówca jest bardzo zaskoczony liczbą uszkodzonych kwiatów. Wiosną był przygotowany do wykonania zabiegu i czekał na odpowiednią fazę, bo pojedyncze uszkodzone pąki widział również w poprzednim sezonie. Jak mówi, pod koniec kwietnia planował zabieg środkiem dopuszczonym w produkcji ekologicznej, ale po silnym mrozie uznał, że z tej części kwatery i tak nie będzie plonu, więc z zabiegu zrezygnował.
Potencjał na kolejny rok
W przyszłym sezonie ochronę przed tym szkodnikiem trzeba będzie dobrze zaplanować. Kwieciak jabłkowiec zimuje w sadzie jako chrząszcz dorosły, a wiosną zaczyna żerować na pąkach. Samice składają jaja do pąków kwiatowych, a rozwijające się wewnątrz larwy niszczą kwiat, przez co pąk zasycha. W tym konkretnym sadzie skala uszkodzeń jest bardzo duża, więc trzeba się liczyć z tym, że w kolejnym roku presja również będzie wysoka.
Pytanie o kolejny sezon
I tu pojawia się pytanie: co byłoby, gdyby zabieg został wykonany? Nie da się dziś z całą pewnością powiedzieć, ile pąków udałoby się uratować, ale jedno jest oczywiste – w kolejnym sezonie tę kwaterę będzie trzeba znacznie uważniej monitorować i wcześniej podjąć decyzję o ochronie.
