Na Targach Sadownictwa i Warzywnictwa 2026 stoisko szkółki Jankowski & Syn było w tym roku podporządkowane właśnie temu tematowi. K. Jankowska skupiła się na rozmowach o ekonomii nowych nasadzeń i o tym, które odmiany dadzą nam szansę na lepsze zyski. – To nie kwestia tego, czy odmiana jest modna czy nie, ważne, że się na niej zarabia – mówi Kamila Jankowska. Dlatego na pierwszym planie znalazła się wczesna Gala Wildfire® oraz grupa odmian z rodziny Pinova. Ich wspólnym celem jest szybszy zwrot z inwestycji i mniejsze uzależnienie od wahań rynkowych.
Wildfire® – najwcześniejsza Gala
W polskich warunkach tradycyjne, prążkowane sporty Gali osiągają dojrzałość zbiorczą zazwyczaj na początku września. Gala Wildfire® dojrzewa znacznie wcześniej – w minionym sezonie optymalny termin zbioru w sadzie testowym przypadł na połowę sierpnia.
Jak dodaje K. Jankowska, w tym momencie nie posiada jednak informacji na temat możliwości przechowalniczych, ponieważ wszyscy sadownicy, którzy odmianę uprawiają, sprzedają jabłka prosto z drzewa.
Wildfire® to odmiana wczesna
Kamila Jankowska zaznacza, że Gala Wildfire® to pełnoprawna odmiana wczesna, a nie standardowa Gala zbierana przed czasem.
Owoce mają typowy, prążkowany rumieniec, dobrze rozpoznawalny na rynkach, które preferują Galę. Miąższ jest nieco jaśniejszy, podobny do innych odmian wczesnych.
Drzewa mają nieco słabszy wigor niż niektóre późniejsze sporty, np. Gala Brookfeld® Baigent. Z tego powodu szkółka rekomenduje mocniejsze podkładki – silniejsze klony M9 (RN29) lub M26. Zdecydowanie odradzana jest T337, którą wykorzystywano w połączeniu z tą odmianą we Włoszech czy Anglii. – Już na etapie planowania nasadzenia trzeba ten mniejszy wigor wziąć pod uwagę – podkreśla ekspertka.
Jednak, w sadach testowych prowadzonych w Polsce różnica w sile wzrostu nie była jednak aż tak duża, jak wynikałoby z pierwszych doświadczeń prowadzonych za granicą. Według K. Jankowskiej pokazuje to, jak ważna jest jakość materiału szkółkarskiego.
Kamila Jankowska uczciwie zaznacza, że plony raczej nie będą sięgały 70–80 ton z hektara, które niektórzy uzyskują ze standardowej Gali. Liczy się tu jednak coś innego – bardzo wczesna sprzedaż i wyższa cena za kilogram.
Pinova i jej rodzina: Alnova®, Burgred®, Supernova®
Drugim ważnym kierunkiem, na który zwraca uwagę K. Jankowska, są odmiany z grupy Pinova. Dobrze sprawdzają się tam, gdzie Gala ma problemy, np. z chorobami kory i drewna, a także tam, gdzie potrzebne są owoce o dobrej trwałości i zdolności do długiego transportu.
Pinova plonuje bardzo obficie, co wymaga przerzedzania, ale w zamian daje stabilny plon. Współczesne technologie przechowalnicze pozwalają dobrze utrzymać jej jakość. Odmiana ma też mocną pozycję w eksporcie.
W ofercie szkółki szczególne miejsce zajmuje Alnova® – wczesna wersja Pinovy. Wchodzi w zbiór około dwa tygodnie przed standardową Pinovą i łatwiej się wybarwia.
Burgred® i Supernova® to z kolei ciemne, intensywnie czerwone sporty Pinovy.
Dobór odmian do modelu gospodarstwa
Jak wyjaśnia nasza rozmówczyni, coraz rzadziej zaczyna rozmowę z zainteresowanymi sadownikami od katalogu odmian. Punktem wyjścia jest dziś model gospodarstwa i kanał sprzedaży. – Zawsze pytam, jakie odmiany są już posadzone, gdzie są sprzedawane jabłka – mówi.
W przypadku gospodarstw nastawionych na detal, z powierzchnią rzędu kilku–kilkunastu hektarów, dobrym kierunkiem są odmiany niszowe, odporne, o ciekawym smaku. Tu liczy się wyróżnienie na lokalnym rynku i wyższa cena za kilogram. Przy bezpośrednim kontakcie z klientem nawet 40 ton z hektara może dać bardzo dobry wynik, jeśli odmiana jest lubiana przez kupujących.
Z kolei duże gospodarstwa, działające przez grupy producenckie i nastawione na eksport, potrzebują głównie odmian łatwych w obrocie: Gali (w różnych sportach), Goldena, Red Deliciousa, Pinovy. Tu priorytetem są powtarzalność jakości, tonaż i dostosowanie do wymogów sieci handlowych.
Wniosek jest jeden – nie ma jednej, uniwersalnej listy odmian dla każdego. – Nie ma jednego wzoru na sad. Każdy musi sobie odpowiedzieć, co chce osiągnąć i w czym się dobrze czuje – podsumowuje K. Jankowska.
„Standardy” i nowe standardy
Jeśli chodzi o starsze pokolenie konsumentów, nadal popularne są tradycyjne „standardy”. Chodzi o odmiany, które dobrze pamiętają z dawnych lat i z którymi wiążą konkretny smak oraz konsystencję. Kamila Jankowska przypomina jednak, że sadu nie zakłada się na dwa czy trzy lata. – Sad sadzimy na dziesięć, piętnaście lat. Można mieć pewien udział standardów, ale trzeba myśleć o konsumencie za kilkanaście lat. Musimy tworzyć nowe standardy – podkreśla.
Jako przykład „starego” standardu, który wciąż ma znaczenie na innych rynkach, podaje Cortlanda w Stanach Zjednoczonych. Tam jednak owoce często są woskowane, co poprawia ich wygląd w obrocie. W Polsce takie rozwiązania stosuje się rzadziej, a sieci i tak oczekują bardzo dobrej prezentacji towaru po całym łańcuchu logistycznym.
W praktyce tradycyjne odmiany częściej trafiają dziś do gospodarstw detalicznych, które chcą mieć szeroki wybór dla klientów. W sieciach handlowych coraz gorzej radzą sobie natomiast odmiany o delikatnym miąższu i skórce, jak Szampion. W trakcie transportu i przeładunków szybko tracą atrakcyjny wygląd. Dlatego rośnie zapotrzebowanie na odmiany bardziej odporne na uszkodzenia.
Fuji?
Fuji długo miało w Polsce opinię odmiany, która nie zdąży dojrzeć i dobrze się wybarwić. Nasza rozmówczyni przyznaje, że pierwsze nasadzenia sprzed lat nie zawsze były idealne. Jednak nie warto jej przekreślać, bo pojawiły się nowe sporty. Przy późnych odmianach ryzyko zawsze będzie większe, jeśli trafimy na krótszy sezon wegetacyjny. Dlatego K. Jankowska zaleca, by takie odmiany sadzić tylko w najlepszych, ciepłych stanowiskach i liczyć się z tym ryzykiem.
Wszystko zależy od tego, czy mamy odpowiedni kanał zbytu. Co więcej, klienci, którzy poznali smak Fuji, są gotowi zaakceptować nawet słabsze wybarwienie, jeśli jabłko jest bardzo słodkie i soczyste. Dodatkową zaletą jest duża masa jednostkowa – skrzynia Fuji dobrze się „rozlicza” nawet po dłuższym przechowaniu. I tu znowu wraca kwestia tego, że odmianę dobieramy bardzo indywidualnie…

