Jak wyjaśnia Krzysztof Tworek, wójt gminy Obrazów, to już trzeci rok z rzędu, kiedy rejon Sandomierszczyzny jest poszkodowany przez przymrozki. Sadownicy są zmęczeni i coraz bardziej zniecierpliwieni. Zdaniem wójta obecny system szacowania szkód nie nadąża za skalą problemu. O sytuacji w rejonie wójt opowiadał 9 czerwca podczas konferencji w BCU Ogrodnictwo w Sandomierzu-Mokoszynie.
W gminie złożono prawie 1300 wniosków
Skalę problemu dobrze pokazują liczby. Jak mówił wójt, w gminie liczącej ponad 6 tys. mieszkańców złożono prawie 1300 wniosków dotyczących strat. Szacowanie ma ruszyć 16 czerwca i potrwać do 17 lipca. W terenie mają pracować komisje złożone z pracowników urzędów gmin, ODR i izb rolniczych.
W jego ocenie to właśnie ten etap jest dziś najbardziej zbiurokratyzowaną częścią całego systemu.
Zróżnicowana sytuacja
Poziom strat jest bardzo różny, bo teren także jest zróżnicowany pod względem ukształtowania. Na wyższych stanowiskach jest lepiej, a na niższych sadownicy oceniają straty nawet jako całkowite.
W jego ocenie niektórych odmian w tym roku po prostu nie będzie. Przykładem jest grupa Jonagoldów. Sam wójt również jest sadownikiem. W jego sadzie, na 1,5-hektarowej kwaterze Red Jonaprinca, zostało może 5–10 proc. plonu, ale zawiązki nadal się osypują. Dodał też, że wcześniej wielu producentów liczyło, iż Gala wyjdzie obronną ręką z przymrozków, ale opad również w tej odmianie jest duży.
W jego ocenie obraz całego rejonu jest zły, choć są też pojedyncze stanowiska, gdzie producenci mówią o względnie zadowalającej sytuacji. Nie ma jednak jednej zasady. Straty nie dotyczą tylko zastoisk i obniżeń terenu. Mówił, że uszkodzenia widać także w wyżej położonych kwaterach.
Trzeci rok strat i rosnące zmęczenie w gospodarstwach
W ocenie wójta problem nie dotyczy wyłącznie jednej gminy. Obejmuje także sąsiednie tereny, a jego skutki są coraz bardziej odczuwalne w codziennym funkcjonowaniu gospodarstw. Drzewa trzeba utrzymywać, plantacje trzeba prowadzić, a dochód jest coraz trudniejszy do osiągnięcia. To przekłada się na nastroje. Jego zdaniem już oznaki stagnacji.
Obecny model szacowania szkód trzeba zakończyć
Wójt gminy Obrazów podkreślał, że obecny model szacowania strat trzeba zmienić. Jego zdaniem samo chodzenie po gospodarstwach i ręczne spisywanie strat to etap, który po prostu musi się skończyć.
W jego ocenie obecny system jest nie tylko biurokratyczny, ale także zbyt obciążający dla gmin. Przez ponad miesiąc oddelegowani do szacowania strat odwiedzają gospodarstwa, sporządzają dokumentację, mierzą się z emocjami sadowników i pracują pod dużą presją. Do tego dochodzą problemy organizacyjne.
Potrzebne są obowiązkowe ubezpieczenia i szybszy mechanizm wypłat
Pytany o rozwiązanie, wójt wskazuje przede wszystkim na obowiązkowe ubezpieczenia. Podkreślał, że rolnicy i sadownicy są dziś bardzo zniecierpliwieni oczekiwaniem na pomoc. Zastrzega, że nie ma pretensji do samej agencji, bo wszyscy czekają na środki zewnętrzne, głównie unijne. Problem polega na tym, że środki pomocowe mogą pojawić się dopiero jesienią, a nawet wiosną. To, w jego ocenie, nie daje gospodarstwom poczucia bezpieczeństwa.
Zdaniem wójta warto zwrócić uwagę na rozwiązania, które w innych krajach działają automatycznie. Przykładem mogą być mechanizmy oparte na danych pogodowych, gdzie po spełnieniu określonych parametrów, np. utrzymywaniu się temperatury około -4°C przez kilka godzin, wypłata za szkodę jest uruchamiana automatycznie. W jego ocenie to jedno z ciekawszych rozwiązań.
Potrzebne są programy inwestycyjne, ale z wyborem po stronie sadownika
Krzysztof Tworek poruszył też temat działań, które powinny znaleźć się w nowym Krajowym Planie Strategicznym w kontekście dofinansowań do rozwiązań chroniących sady przed przymrozkami. Jego zdaniem producenci powinni mieć możliwość wyboru sposobu ochrony. Jedni będą chcieli inwestować w zraszacze, inni w inne rozwiązania. Kluczowe jest to, by pojawiły się odpowiednie programy ARiMR, które dadzą gospodarstwom szansę na takie inwestycje.
Co ważne, nikt nie zabezpieczy od razu całego gospodarstwa. Jego zdaniem wsparcie powinno pozwolić zabezpieczyć najbardziej dochodowe gatunki lub odmiany.
