W bieżącym roku już tak nie będzie, ponieważ COVID-19 znacząco przemodelował nasze dotychczasowe przyzwyczajenia.
Z tego powodu, choć do zimy i do rozpoczęcia cięcia sadów zostało jeszcze trochę czasu, to już teraz proponuję, że gdy pojawi się pierwsza wolna chwila, zająć się naszymi maszynami. W tym roku lepiej nie czekać, jak zawsze, do wiosny. Szczególnie istotne będzie możliwie wczesne rozpoczęcie zakupów nowych maszyn lub podzespołów do wykonywania poważniejszych modernizacji i napraw.
Panująca pandemia w wielu miejscach przerwała tzw. łańcuchy dostaw. Media przekazują nam sygnały, że z powodu braku podzespołów kolejne wielkie fabryki wstrzymują produkcję, w tym należące do koncernów samochodowych. Wprawdzie producenci maszyn ogrodniczych, zwykle są mniej podatni na procesy obserwowane wśród globalnych koncernów, ale tylko dlatego, że należą do małych i średniej wielkości firm. Są one mniej wrażliwe na opisane powyżej zjawiska. Niewielkim firmom łatwiej było utrzymać miejsca pracy, jednak postępująca globalizacja i pogoń za zyskiem sprawiła, że nastąpiło pogłębienie międzynarodowej kooperacji. Jest to pożądane, ale i ryzykowne zjawisko, które pozwala zmniejszyć koszty produkcji oferowanych maszyn, ale jednocześnie niewielkie zachwianie w dostawach nawet drobnych i tanich elementów, wytwarzanych np. w Azji Dalekowschodniej, z powodu opóźnień w transporcie morskim wstrzymuje dostawę gotowych maszyn na rynek.
Dlatego nie czekajmy na ostatni moment i przystąpmy do przeglądu maszyn po zakończonym sezonie z myślą o kolejnym. W tym czasie pogoda jest też bardziej sprzyjająca niż zimą lub wczesną wiosną i łatwiej wykonać wszystkie niezbędne prace niż podczas niskiej temperatury, gdy elementy wykonane z tworzyw sztucznych i gumy stają się sztywne i przez to bardziej podatne na uszkodzenia. Przedzimową konserwację warto połączyć z drobiazgową oceną stanu technicznego i wymianą zużytych podzespołów. Wszelkie prace ułatwi gruntowne umycie maszyn, co ujawni wszelkie przetarcia i załamania przewodów, jak i miejsca będące potencjalnym ogniskiem korozji. W opryskiwaczach należy zwolnić naciąg wszelkich sprężyn, w tym zwłaszcza w zaworze sterującym oraz wymontować manometr, rozpylacze i wkłady filtracyjne. W większości gospodarstw opryskiwacze przechowuje się w nieogrzewanych pomieszczeniach i dlatego należy je zabezpieczyć przed mrozem. Kluczową rolę odgrywa dokładne usunięcie resztek wody z układu cieczowego. Najbardziej narażona na uszkodzenia jest pompa i zawór sterujący oraz wszystkie sztywne elementy układu cieczowego, w tym filtry i korpusy rozpylaczy.
Szczególną uwagę należy poświęcić pompie. Zalecane niegdyś odkręcenie korków odwadniających i wykonanie ręką kilku obrotów wałkiem zwykle wystarczało do usunięcia resztek wody ze starego typu pomp dwumembranowych. Taka metoda staje się nieskuteczna w nowoczesnych pompach wielomembranowych budowanych w układzie gwiaździstym. Najlepiej wówczas napełnić pompę płynem niezamarzającym, ale nie wolno stosować do tego celu alkoholowych płynów niezamarzających. Niektórzy producenci opryskiwaczy zalecają napełnienie zbiornika do 1% pojemności odpowiednio przygotowanym płynem niezamarzającym i chwilowe uruchomienie pompy w celu wypełnienia instalacji cieczowej.
Należy również przesmarować wszystkie ruchome elementy opryskiwacza, a te najbardziej podatne na korozję powinno się dodatkowo zabezpieczyć smarem stałym. Dotyczy to zwłaszcza tłoczysk siłowników hydraulicznych oraz wałów pomp, przekładni i wentylatora. Równie ważne jest sprawdzenie poziomu i jakości oleju we wszystkich przekładniach. Oznaką poważniejszej awarii, czyli pęknięcia membrany lub uszczelnień pompy, jest zmętnienie oleju, świadczące o tworzeniu się emulsji na skutek przedostawania się wody do oleju.
W przypadku, gdy starszy i mocno już zużyty sprzęt wymaga gruntownego przeglądu lub modernizacji, warto skorzystać z profesjonalnej pomocy, którą chętnie oferują producenci opryskiwaczy. Nikt bowiem lepiej nie wie, co zużywa się najszybciej i jak temu zapobiec, dlatego coraz powszechniejszym zwyczajem jest oddawanie, raz na kilka lat, opryskiwacza do gruntownego przeglądu bezpośrednio u producenta. Proponuję, aby unikać terminów w okresie wiosennym, bo jest to okres intensywnej produkcji i sprzedaży nowych maszyn. Na zakończenie tak przygotowane maszyny należy osłonić przed kurzem płachtą lub plandeką i przechowywać pod zadaszeniem do kolejnego sezonu, mając pewność, że gdy zajdzie potrzeba to nas nie zawiodą.
Nie czekajmy na ostatni moment i przystąpmy do przeglądu maszyn po zakończonym sezonie z myślą o kolejnym.
PROF. DR HAB.RYSZARD HOŁOWNICKI
IO-PIB SKIERNIEWICE
Artykuł pochodzi z listopadowego wydania Miesięcznika Praktycznego Sadownictwa SAD

