Zdaniem przedstawicieli branży malinowej z różnych krajów do tragicznej sytuacji na rynku doprowadził nie tylko napływ ukraińskich mrożonek, ale także ubiegłoroczne, rekordowo wysokie ceny. Ich zdaniem konieczna jest stabilizacja, a tegoroczna sytuacja, chociaż dramatyczna w skutkach, tak naprawdę jest pierwszym krokiem.
Rekordowo niskie ceny malin doprowadziły do tego, że pierwsze gospodarstwa na Ukrainie zaprzestały zbiorów i dostaw owoców. Było to w ostatnich tygodniach równie częste zjawisko w Polsce. Aktualną sytuację na rynku należy otwarcie nazwać tragiczną. Z drugiej strony nie brakuje opinii, że jest to konieczne, aby w przyszłości było lepiej.
„Głodowe” ceny skupu na Ukrainie
Ukraińskie media branżowe informują o kontynuacji negatywnych trendów na rynku malin przemysłowych. Rekordowo niskie ceny skupu nie rekompensują kosztów produkcji i zbioru. W związku z tym coraz więcej ukraińskich producentów rezygnuje ze zbiorów i dostaw owoców na punkty skupu. W tym tygodniu notowane są stawki na poziomie zaledwie 2,00 zł za kilogram malin do mrożenia lub mniej...
Zaprzestanie dostaw nie jest zjawiskiem masowym. Podobnie jak w przypadku Polski, maliny są nadal dostarczane z dziesiątek mniejszych gospodarstw, w których producenci nie zatrudniają pracowników do zbioru. Zatem sam mechanizm wygląda podobnie, natomiast inna jest skala, a dokładnie cena poniżej której maliny nie są dostarczane.
Za wyjątkowo niskie ceny skupu odpowiadają po części najmniejsi ukraińscy przetwórcy, którzy mrożą owoce technikami niemalże rzemieślniczymi. Firmy te nie mają zaplecza magazynowego, więc sprzedają zamrożone w jednym sorcie maliny bardzo niskiej jakości do polskich zakładów. Aby zarabiać, dalej dołują ceny skupu.
Mrożone maliny muszą wrócić do produktów spożywczych i cukierniczych
Można kolokwialnie powiedzieć, że sezon 2023 „dał w kość” producentom w Serbii, w Polsce i na Ukrainie. Jak zawsze w tym miejscu zdania są podzielone. Z jednej strony znacznie niższe ceny malin (względem rekordów z ubiegłego roku) i znacznie niższe ceny mrożonek to konieczność, żeby owoce te wróciły do produktów firm spożywczych i cukierniczych. Jest to pierwszy krok, aby przedsiębiorstwa z branży spożywczej i cukierniczej zmieniły z powrotem swoje receptury i procesy produkcyjne na korzyść malin, co w teorii ma procentować poprawą na rynku już w przyszłym roku.
Niskie ceny mrożonek to większe zakupy, a większe zakupy to większy popyt na surowiec w przyszłości. Po zakończeniu ubiegłorocznego sezonu serbskie organizacje producentów doszły do wniosku, że maliny były zbyt drogie, co negatywnie przełożyło się na popyt na mrożone maliny ze strony wspomnianych branż. Już kilka miesięcy temu uważano, że należy ustabilizować ten rynek.
Z drugiej strony, ceny były i są na tyle niskie, że nierzadko doprowadzają do bardzo złej sytuacji finansowej konkretnych gospodarstw. Dziesiątki producentów zaprzestało dostaw malin letnich także w Polsce. W naszym kraju ceny skupu malin pierwszej klasy spadły przecież okresowo przecież poniżej 4,00 zł za kilogram.
Potrzebna stabilizacja na rynku malin
Rekordowe ceny w ubiegłym roku cieszyły polskich i serbskich plantatorów, i nie ma w tym nic dziwnego. Okazuje się jednak, że odbiorcy mrożonych malin zdecydowali się na inne owoce lub znacząco ograniczyli zakupy. W efekcie tego i masowego importu produktu z Ukrainy już od jesieni ubiegłego obserwowaliśmy jak ceny mrożonek „pikowały” w dół.
Trudno przekonać producenta, że niższe ceny skupu są lepsze. Niemniej doświadczenia ostatnich miesięcy jednoznacznie udowadniają, że maliny nie mogą być skupowane za 20,00 zł/kg lub więcej, ponieważ nie będzie na nie chętnych. Oczywiście da się zachować w tym wypadku równowagę, która zrekompensuje rolnikom koszty produkcji i jednocześnie zwiększy sprzedaż mrożonych owoców. Podsumowując, również w tym przypadku najbardziej potrzebna jest nam stabilizacja.

