Upał i susza, których nikt nie pamięta
– Sadownictwem zajmuję się od prawie 20 lat i czegoś takiego nie pamiętam. Straty w deserowym agreście są bliskie 100%. Mieliśmy już w Polsce przymrozki, suszę, gradobicia i mordercze upały, a to przecież jeszcze nie koniec sezonu – mówi nam pan Marcin, przesyłając komunikatorem zdjęcia krzewów kolejnych gatunków i odmian.
Ta tragedia plantatorów szybko przebiła się do ogólnopolskich mediów. Z racji skali produkcji i koloru owoców największe straty dotyczą dziś porzeczek czarnych. Wczoraj informowaliśmy, że mroźnie rezygnują z zakupu owoców na mrożenie. Od dziś większość zakładów kupuje już tylko owoce w kistenach na tłoczenie. Spacerując po plantacjach, czuć w powietrzu zapach wina. Dokładną skalę strat trudno dziś oszacować, ale nie ma wątpliwości, że są ogromne.
Agrest – straty praktycznie 100%
Nasz rozmówca uprawia agrest deserowy i przemysłowy. Na zdjęciach widzimy odmiany Xenia i Invicta. Jak wyjaśnia, w obu przypadkach straty są niemal całkowite. Da się jeszcze znaleźć zdrowe owoce, jednak zbiór ręczny czy mechaniczny jest już pozbawiony sensu. Dotyczy to szczególnie agrestu deserowego.
Porzeczki czerwone także bardzo ucierpiały
W tym przypadku, z racji koloru owoców, sytuacja jest nieco lepsza. Mimo to nasz rozmówca mówi, że również tutaj nie będzie podchodził do zbioru. W każdym z trzech gatunków widzimy te same objawy. Pod wpływem wysokiej temperatury białka budujące ściany komórkowe uległy ścięciu, a woda z miąższu została uwolniona.
Borówki – tu też widać uszkodzenia
W przypadku borówek sytuacja wygląda lepiej. Po pierwsze, część plantacji towarowych rośnie pod siatkami antygradowymi. Po drugie, dokarmione i zadbane rośliny, z których owoce trafiają na świeży rynek, lepiej zniosły upały. Mimo to kolor dojrzewających jagód, przede wszystkim odmiany Duke, sprawił, że również tutaj notowane są straty. Plantatorzy publikują w mediach społecznościowych liczne zdjęcia pomarszczonych owoców.
Mimo dwóch linii kroplujących rośliny cierpią z powodu suszy, szczególnie na lżejszych glebach. Woda szybko przemieszcza się w głąb gleby. Problem polega na tym, że patrząc na profil glebowy, dzieje się to niemal pionowo w dół, bezpośrednio pod liniami kroplującymi. Woda nie rozchodzi się w glebie na boki. Z tego powodu duża część systemu korzeniowego nie ma do niej dostępu, a na krzewach, mimo cyklicznego uruchamiania nawodnienia, widać objawy suszy.
