Upalny weekend
Za nami rekordowy weekend. Fala upałów, która najpierw dotknęła zachodnią Europę, przyniosła w Polsce rekordy temperatury. Granica 40°C została przekroczona w wielu miejscach. Rekordy pobiły także nasze owoce. W sobotę i w niedzielę temperatura wewnątrz nich przekroczyła 45°C. W sporcie z rekordów można się cieszyć. Niestety z tych rekordów nie wyniknie nic dobrego.
W sobotę w zagłębiu grójeckim temperatura przekroczyła granicę 30°C już około godziny 10:00 rano. W najcieplejszym momencie dnia, czyli między 16:00 a 17:00, przez krótki czas czujniki odnotowały ponad 40°C. Tak było między innymi w Jajkowicach, gdzie zanotowano 40,7°C. Jeśli chodzi o jabłka, to późnym popołudniem osiągnęły temperaturę 45°C. Chociaż żar dosłownie lał się z nieba, to dzięki bardzo niskiej wilgotności upał dało się znieść. Niemniej już kilka dni wcześniej wiedzieliśmy, że najcieplejszym dniem miała być niedziela.
Rekordowa niedziela
W niedzielę bariera 30°C została przekroczona w zagłębiu grójeckim już między 8:00 a 9:00 rano. Po godzinie 14:00 w wielu miejscach kraju czujniki na stacjach meteo wskazywały powyżej 40°C. Mówimy o pasie w centralnej Polsce, który obejmował województwo lubuskie, południe Wielkopolski i centralne Mazowsze. Co ciekawe, odczyty ze stacji IMGW są o około 2–3 stopnie niższe niż te z rolniczych stacji meteo. To zastanawiające, ponieważ w obu przypadkach mówimy o specjalistycznym sprzęcie cyfrowym, a nie o odczytach ze starych termometrów rtęciowych czy tanich elektrycznych urządzeń.
Zgodnie z komunikatem IMGW, wczoraj padł oficjalny rekord temperatury w Polsce. Stacja w Słubicach zanotowała 40,5°C. Stacje meteo w województwie lubuskim wskazywały nawet ponad 43°C. W zagłębiu grójeckim ta sama aparatura pokazała lokalnie ponad 42°C. Podobnie było na Powiślu Lubelskim. Tylko nieznacznie chłodniej było w rejonie Sandomierza.
Wiatr uratował owoce
Chociaż w niedzielę temperatury były wyższe, to owoce nie były cieplejsze. Dlaczego? Odpowiedzią jest wiatr, który pojawił się w najcieplejszym momencie dnia. Między 15:00 a 17:00 notowaliśmy w zagłębiu grójeckim wiatr o prędkości 10–20 km/h. W porywach osiągał 40 km/h. To nieco obniżyło temperaturę owoców. W przeciwnym wypadku zapewne jabłka przekroczyłyby barierę 50°C.
Ponadto widać było w tym przypadku wyraźne różnice pomiędzy poszczególnymi odmianami. Z kilkudziesięciu pomiarów wynika, że w upalnych warunkach najmocniej nagrzewają się owoce odmian z grupy Jonagolda. Wszystkie zdjęcia pochodzą z sadów, w których nie wykonano żadnego zabielania.
