Porzeczka po upałach
Za nami fala rekordowych upałów. IMGW potwierdza rekord ciepła w Polsce, a plantatorzy notują straty. Już wczoraj późnym popołudniem plantatorzy porzeczek czarnych jako pierwsi zgłaszali niepokojące sygnały. Owoce były dosłownie „ugotowane” na krzewach, a liście wyglądały tak, jakby od kilku miesięcy nie spadła ani jedna kropla deszczu. To efekt pełnego nasłonecznienia przy temperaturze przekraczającej 40°C.
Z racji koloru porzeczka czarna była od początku najbardziej narażona na negatywny wpływ takich warunków. Mierzyliśmy temperaturę jabłek, które osiągały w środku ponad 46°C. W porzeczkach granica 50°C została zapewne przekroczona. W niedzielę wieczorem duże straty notowaliśmy w tym gatunku praktycznie w całym kraju. Najgorzej było na plantacjach niedostatecznie chronionych albo rosnących na bardzo słabych glebach. Po równie gorącym poniedziałku skala strat zapewne będzie jeszcze większa.
Co stało się z owocami?
Z racji ciemnego koloru owoców i skrajnie wysokich temperatur porzeczki mogły nagrzać się nawet do ponad 50°C. W takich warunkach dochodzi do uszkodzenia tkanek i zaburzenia pracy komórek. Błony komórkowe tracą stabilność, ściany komórkowe ulegają uszkodzeniu, a woda zgromadzona w miąższu przestaje być w nich utrzymywana. W efekcie owoce tracą jędrność, marszczą się i zapadają. Dobrze widać to na załączonych zdjęciach.
W warunkach suszy dochodzi jeszcze problem braku transpiracji. Roślina podczas suszy zamyka aparaty szparkowe. Czarna skórka owoców zamiast odbijać światło, akumuluje energię cieplną. W efekcie roślina się nagrzewa, ale nie chłodzi się w tym samym czasie. Dlatego potoczne stwierdzenie o „ugotowaniu” czy „usmażeniu się” owoców nie odbiega od tego, co faktycznie dzieje się w roślinie.
Pomarszczone owoce nie nadają się do mrożenia. Nadają się wyłącznie do zbioru w kisteny i tłoczenia, o ile wcześniej nie zdążą opaść na ziemię.
Upały okiem doradcy
– Niestety, nie brakowało w Polsce plantacji, albo ich części, gdzie sezon tak naprawdę skończył się jeszcze przed upalnym weekendem. Z powodu suszy krzewy już dawno straciły wigor. W przypadku tych bardziej zadbanych upały również negatywnie wpłyną na końcową wydajność. Poniedziałek jest równie upalny i tylko pogorszy sytuację, ale nic z tym nie zrobimy – wyjaśnia nam Tomasz Domański z Agrosimexu.
W jego opinii rekordowy upał nie byłby aż takim problemem, gdyby rośliny miały pod dostatkiem wody. Doraźnym rozwiązaniem mogłoby być nawodnienie plantacji za pomocą deszczowni w czwartek albo w piątek. Jak wiemy, nawadnianie kropelkowe w porzeczkach to nadal rzadkość. Tak czy inaczej, gdyby rośliny miały wodę, mogłyby się schłodzić poprzez transpirację.
– Teoretycznie niedojrzałe owoce powinny jeszcze prawidłowo dorosnąć, jednak bez dokładnego zbadania miąższu nie mogę tego stwierdzić z całą pewnością. Jednego jestem pewien: te trzy upalne dni wywrą duży albo ogromny wpływ na rynek, ceny owoców i branżę przetwórczą – dodaje doradca.
