– Sprawa T.B. Fruit pokazuje, jak bardzo potrzebujemy nowego podejścia do polskiego przetwórstwa owocowego. Nie chodzi tylko o to, żeby syndyk sprzedał majątek, a wierzyciele czekali na pieniądze. Trzeba zadać pytanie: czy nie lepiej odbudować te zakłady i ponownie uruchomić produkcję? Zakład powinien należeć do tych, którzy mają interes w tym, żeby polskie owoce były przetwarzane w Polsce – mówi Grzegorz Socha.
Sadownicy mogliby dostać udziały w nowej spółce
Pomysł wicemarszałka zakłada utworzenie nowej spółki albo kilku spółek, które przejęłyby zakłady w Annopolu i Dwikozach i ponownie uruchomiły produkcję.
Wśród udziałowców mogliby znaleźć się Skarb Państwa, samorządy, firmy dostarczające owoce, sadownicy będący wierzycielami T.B. Fruit, byli pracownicy oraz inne lokalne firmy związane z przetwórstwem.
Najciekawszy dla producentów jest pomysł, żeby część należności zamienić na udziały. Sadownik, któremu nie zapłacono za dostarczone owoce, zamiast jedynie czekać na odzyskanie pieniędzy, mógłby zostać współwłaścicielem nowego zakładu.
Skąd pieniądze na uruchomienie produkcji?
Grzegorz Socha proponuje utworzenie Funduszu Odnowy Przetwórstwa Owocowego. Pieniądze z funduszu miałyby służyć między innymi do remontu zakładów, uruchomienia linii produkcyjnych, zakupu surowca, chłodzenia, magazynowania i przygotowania produkcji na kolejny sezon.
Według tej koncepcji nie musiałaby to być zwykła bezzwrotna dotacja. Jeśli zakład zacząłby ponownie zarabiać, środki mogłyby wracać do funduszu i później służyć do uruchamiania kolejnych przedsiębiorstw.
Dlaczego wraca temat Annopola i Dwikoz?
Oba zakłady znajdują się w ważnym rejonie produkcji sadowniczej. Wokół są sady, firmy transportowe, pracownicy z doświadczeniem w przetwórstwie i istniejąca już infrastruktura. Dlatego wicemarszałek uważa, że warto rozmawiać o ponownym uruchomieniu tych miejsc, zamiast pozwalać, żeby zakłady dalej stały niewykorzystane.
Dla sadowników temat jest istotny również z innego powodu. Przy dużych wahaniach cen owoców do przetwórstwa co sezon wraca pytanie o to, ile zakładów działa w regionie, kto je kontroluje (jaki kapitał) i jak duża jest konkurencja o surowiec.
Jak mówi p. Grzegorz, na razie jest to propozycja rozpoczęcia rozmowy. Sama sprawa T.B. Fruit jest skomplikowana, dlatego na tym etapie najważniejszy jest sam pomysł – żeby przy odbudowie polskiego przetwórstwa udział mogli mieć również sadownicy i inni wierzyciele.
