Gwałtowne spadki cen i manipulowanie rynkiem
Wicemarszałek województwa świętokrzyskiego Grzegorz Socha alarmuje w sprawie drastycznych i nieuzasadnionych spadków cen wiśni. W zagłębiu sandomierskim ceny spadły o 3 zł w zaledwie pięć dni. Jeszcze w środę, 22 lipca 2026 roku, sadownicy otrzymywali 6,50 zł/kg. Wczoraj, 27 lipca, było to już tylko 3,50 zł/kg.
W zagłębiu grójeckim spadki były nieco mniejsze. Tu ceny obniżyły się z 6,20 do 4,00 zł/kg w tym samym okresie.
Sadownik i działacz w krótkim nagraniu opublikowanym na swoim profilu pyta, jaka musi być dolna granica ceny, żeby minister lub jakakolwiek inna instytucja zareagowali na tę bardzo niepokojącą sytuację.
– Skoro mamy wolny rynek i konkurencję, to jak to możliwe, że praktycznie wszystkie zakłady mają identyczną cenę? – pyta Grzegorz Socha.
Rządzący zapewne będą zasłaniali się zasadami wolnego rynku. Niemniej to, co dzieje się dziś na rynku wiśni przemysłowych, nie odpowiada sytuacji na europejskim rynku przetworów i dotyczy wyłącznie naszego kraju. Wiśnie do mrożenia i tłoczenia sadownicy w Polsce mają dziś sprzedawać po tyle samo lub nawet mniej niż Serbowie, którzy jako kraj spoza Unii Europejskiej funkcjonują w zupełnie innych warunkach.
Kto wysypie wiśnie pod ministerstwem?
W nagraniu i we wpisie pojawia się też temat symbolicznej formy protestu. Nie chodzi o utrudnianie życia obywatelom, ale o zwrócenie uwagi na problem.
– Może ktoś się znajdzie, załadujemy przyczepę i pojedziemy razem, wysypiemy te wiśnie pod ministerstwem albo pod zakładem? Będziecie nas mogli za to ukarać – proponuje polityk.
We wpisie dodaje, że problemu nie byłoby, gdyby cena od początku sezonu utrzymywała się na poziomie 4,00–4,50 zł/kg. Problemem są gwałtowne zmiany, które jego zdaniem są manipulowaniem rynkiem i rolnikami.
Tu polityk ma rację. Tak gwałtowne obniżki rodzą wiele problemów i nerwów. Chodzi o stawki dla pracowników i usługodawców, a finalnie o rentowność tegorocznej produkcji.
