Jabłka w przechowalni
StoryEditor

Eksport jabłek: rynek rosyjski dopiero tracimy

Data:  30 sierpień 2018Autor:
30 sierpień 2018
Od trzech lat (właśnie zaczynamy czwarty sezon) media – nie tylko branżowe – z troską relacjonują wysiłki handlowców szukających nowych rynków dla polskich jabłek. Tymczasem hiobowa wieść, jakoby w sierpniu 2014 roku Polska utraciła rosyjski rynek jabłek jest mocno przedwczesna. Tym niemniej koniec końców może stać się prawdą, wcale nie za sprawą polityki władz Rosji.
Od trzech lat (właśnie zaczynamy czwarty sezon) media – nie tylko branżowe – z troską relacjonują wysiłki handlowców szukających nowych rynków dla polskich jabłek. Tymczasem hiobowa wieść, jakoby w sierpniu 2014 roku Polska utraciła rosyjski rynek jabłek jest mocno przedwczesna. Tym niemniej koniec końców może stać się prawdą, wcale nie za sprawą polityki władz Rosji.

 

W połowie bieżącego roku stały się dostępne statystyki handlu międzynarodowego jabłkami za 2017 rok. Proponuję więc przyjrzeć się liczbom obrazującym polski eksport – kierunki, wielkości dostaw.


 

Największym odbiorcą polskich jabłek w trzech latach (2015, 2016 i 2017) niezmiennie pozostaje Białoruś stale zwiększająca swoje u nas zakupy – z 290 tys. ton w 2015 r. przez 423 tys. ton rok później do 504 tys. ton w ubiegłym. „Wszyscy” wiedzą, skąd ten apetyt Białorusinów na polskie jabłka się bierze.

 

Mniej stały w uczuciach do naszych owoców jest Kazachstan (w kolejnych latach zaimportował 61, 55, 78 tys. t) – ale i tu tendencja jest wzrostowa. Serbia (20, 37, 46 tys. ton) lubi polskie jabłka nieco bardziej niż odległy azjatycki Kazachstan. Ukraina? – Ta się wyraźnie waha: 63, 25 i 42 tys. ton. Można snuć przypuszczenia – to efekt napiętych stosunków z Rosją odbijających się na handlu czy rozwój własnego sadownictwa. W sumie na Wschód wyjechało w ubiegłym roku ponad 600 tys. ton polskich jabłek. Pewnie mogłoby być lepiej, gdyby…

 

Może natomiast warto byłoby przedyskutować hipotezę, że tak naprawdę ostatecznie polskie jabłka mogą zniknąć z rynku rosyjskiego w wyniku naszego  własnego postępowania, czy raczej własnych zaniechań. To, co teraz z naszych sadów trafia do Rosji wygląda podobnie jak wyglądało przed sierpniem 2014 roku. Od tej daty Rosjanie dostali górę pieniędzy na swoje sadownictwo i sporo się już nauczyli, efekty zaczynają się pojawiać. „Za chwilę” będą w stanie osiągnąć takie ilości swoich owoców o jakości porównywalnej z polskimi, że  ten kierunek zbytu naszych jabłek definitywnie się zamknie. Pozostaje odpowiedzieć sobie na pytanie co to znaczy „za chwilę”. Pytanie dodatkowe: ile wówczas dostanie polski sadownik za jabłko przemysłowe?

 

Za: GAIN Report, WAPA
 

PG

09. marzec 2026 15:35