StoryEditor
A może powinniśmy kończyć sezon jabłkowy wcześniej?
Obecnie sprzedaż jabłek nie należy ani do zadań łatwych, ani przyjemnych. Ceny nie wymagają komentarza. Czy skracając okres sprzedaży jabłek (na przykład) do końca maja cała branża sadownicza odniesie kilka korzyści?
Popyt na jabłka nieco spadł w wyniku większej podaży nowalijek ale także truskawek i innych owoców z południa Europy. Sprzedaż jabłek na przełomie ostatniego miesiąca nie jest ani łatwa, ani przyjemna. Być może lepszym rozwiązaniem byłoby wcześniejsze kończenie sprzedaży tych owoców?
Powyższa propozycja nie oznacza zmniejszenia produkcji czy całkowitego zaprzestania sprzedaży jabłek. Chodzi o skumulowanie przede wszystkim eksportu w miesiącach wrzesień-maj. Tak, aby przed rozpoczęciem sezonu na truskawki i nowalijki zapasy w chłodniach były już bardzo małe.
Jak doskonale wiemy sprzedaż jabłek w miesiącach letnich znacząco spada. Wobec tego powyższa strategia sprzedaży jest zasadna. Wynikają z tego również inne wymierne korzyści. Dzięki mniejszej podaży, Ci sadownicy, którzy zdecydują się na długie przechowywanie, sprzedawaliby w czerwcu i lipcu jabłka po wyższych cenach. Co więcej przy ograniczonej do minimum obecności jabłek, po pierwsze na popycie zyskałyby inne letnie owoce. Po drugie początek nowych zbiorów od drugiej połowy sierpnia oznaczałby się większą dynamiką sprzedaży. Można również przypuszczać, że zainteresowanie ze strony konsumentów byłoby wyższe.
Ten sezon dał wszystkim uczestnikom rynku dwie niezwykle ważne lekcje. Po pierwsze po bez względu na wolumen zbiorów, powinniśmy zamykać w komorach chłodniczych wyłącznie najwyższej jakości jabłka deserowe. Po drugie obniżanie cen wysortowanych jabłek nie zwiększa wolumenu sprzedaży. Sytuacja z którą branża się mierzy od końca maja skutkuje wyłącznie większymi marżami pośredników.
ARTYKUŁY Z KATEGORII

