kombajn sad
StoryEditorMateriał promocyjny

Albo przetwórcy sięgną po jabłka zbierane kombajnami, albo nie kupią ich wcale

Data:  17 październik 2025Autor:
17 październik 2025
Czy ktoś dziś jeszcze ręcznie zbiera porzeczki do przetwórstwa? No właśnie… Jabłka przemysłowe czeka podobny los i przetwórcy prawdopodobnie nic na to nie poradzą.


Jabłka ze zbioru mechanicznego  – przetwórcy „marudzą”


W polskich sadach przybywa kombajnów do zbioru jabłek przemysłowych – i bardzo dobrze. Przy obecnym tempie wzrostu stawek godzinowych w pewnym momencie po prostu nie będziemy sobie mogli pozwolić na ręczne zbieranie taniego surowca, oczywiście mówimy o większych areałach. Nowinki techniczne, które co jakiś czas prezentują polscy producenci, potwierdzają, że popyt w tym segmencie nie słabnie, a sadownicy oczekują kolejnych usprawnień i wzrostu wydajności.
Specyfika wspomnianych maszyn jest taka, że zebrane z ziemi jabłka mają więcej zanieczyszczeń niż te zbierane ręcznie. Od momentu pojawienia się kombajnów na rynku przetwórcy narzekają na jakość tak pozyskanego surowca – „marudzą” i „grymaszą”. Czasem potrącają kilka procent z dostawy, a czasem nawet odmawiają przyjęcia towaru.
Wiele zależy od sadu i pogody. W okresie suszy jabłka są jedynie zakurzone, natomiast po deszczach do skrzyń trafia więcej niechcianych zanieczyszczeń. Z drugiej strony zwiększone ryzyko awarii linii produkcyjnych też jest faktem – naprawa i przestój oznaczają koszty. Na rynku dostępne są maszyny, które zbierają czystsze jabłka, choć kosztują kilka razy więcej.

Kierunek jest oczywisty, a opór bezcelowy


Patrząc na sytuację w branży i w kraju, trudno oprzeć się wrażeniu, że opór sektora przetwórczego jest daremny. Za rok, dwa albo pięć nie będziemy mogli zapłacić 30 zł/h za zbieranie jabłek przemysłowych, a może po prostu nie zatrudnimy potrzebnej liczby pracowników. Gdy jednak pracowników znajdziemy, dylemat będzie tym większy, im niższa będzie cena skupu. Przy 0,30 zł/kg praca ręczna nie ma sensu. Krótko mówiąc – albo przetwórcy kupią surowiec z kombajnów, albo nie kupią go wcale.
Jeszcze 25 lat temu, na początku XXI wieku, czarne i czerwone porzeczki zrywano ręcznie. Wówczas szybko przybywało pierwszych „połówkowych” kombajnów do zbioru mechanicznego i przetwórcy również narzekali na jakość owoców – do zakładów razem z porzeczkami trafiały liście i pędy. Dziś nikt nie zwraca na to uwagi. Podobnie było przed dekadą z wiśniami. Tak samo będzie z jabłkami przemysłowymi zbieranymi mechanicznie.
23. styczeń 2026 00:38