Mercosur od 1 maja?
Czy po wydarzeniach ostatnich miesięcy ktoś jeszcze naprawdę spodziewał się dobrych informacji? Rolnicy patrzący trzeźwo na działania Brukseli i krajowych polityków raczej nie mieli złudzeń. Komisja Europejska ogłosiła, że od 1 maja zacznie tymczasowo obowiązywać umowa handlowa z krajami Mercosur.
Najbardziej drażni w tym wszystkim słowo „tymczasowo”. W unijnej polityce to często bardzo wygodna formuła. Nie mówi, jak długo coś potrwa, ale pozwala uruchomić mechanizm, który później niezwykle trudno zatrzymać. Datę początku znamy bardzo dobrze. Końca tej „tymczasowości” nikt dziś jasno nie pokazuje.
Parlament swoje, Bruksela swoje
Tu dochodzimy do sedna całej sprawy. Umowa nie przeszła jeszcze pełnej drogi, której spodziewali się rolnicy i o której jeszcze niedawno mówili politycy. Tymczasem Bruksela idzie dalej i chce uruchomić porozumienie już teraz.
Jeszcze w styczniu polscy politycy zapewniali w największych mediach, że bez zgody Parlamentu Europejskiego umowa nie będzie mogła wejść w życie nawet przejściowo. Dziś widać, ile warte były te słowa. Trudno nie odnieść wrażenia, że rolnikom sprzedawano wtedy polityczny uspokajacz, a nie realną informację o stanie spraw.
Sceptycy mieli rację
Wszyscy ci, którzy od początku mówili o „dopychaniu umowy kolanem”, dziś mają mocne argumenty. Tak samo jak ci, którzy ostrzegali, że Bruksela po prostu przepchnie ten projekt, niezależnie od protestów i wątpliwości prawnych. Można się spierać o język, ale trudno już spierać się z kierunkiem wydarzeń.
Podobnie wygląda sprawa z szeroko nagłaśnianymi klauzulami ochronnymi. Wokół nich zbudowano polityczny przekaz, który miał dać rolnikom poczucie, że ktoś nad tym wszystkim panuje. Tymczasem wiele wskazuje na to, że nie były one realną tamą dla samej umowy, ale raczej dodatkiem technicznym wewnątrz unijnego systemu. Innymi słowy: dużo hałasu, mało realnej ochrony.
Polska zapowiadała twarde działania, ale skończyło się jak zwykle
Niedawno media rolnicze informowały o opóźnieniach wokół polskiej skargi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. RMF FM podawał, że w koalicji rządzącej zapanował impas, a z kręgów rządowych padły słowa, że część obozu władzy nie chce narażać się Komisji Europejskiej.
To bardzo wiele mówi o całej sytuacji. Z jednej strony politycy zapewniają rolników, że będą walczyć. Z drugiej, gdy przychodzi moment realnego działania, wszystko grzęźnie w kalkulacjach, napięciach koalicyjnych i lęku przed konfliktem z Brukselą. Ostatecznie rolnik znowu zostaje z tym samym: z kosztami, z ryzykiem i z poczuciem, że ktoś właśnie zdecydował za niego.
Źródła: rmf24.pl

