StoryEditorMateriał promocyjny

Gruszka dobrze „idzie” na Wschód. Problem w tym, że to nie polska gruszka

Data:  05 styczeń 2026Autor:
05 styczeń 2026
Sadownicy wciąż czekają na moment, w którym handel gruszkami naprawdę ruszy. Tymczasem statystyki pokazują, że przez polską granicę na wschód jadą głównie gruszki z zachodniej Europy, a nie z naszych sadów.

Popyt na gruszki nie satysfakcjonuje 


Rozmawiając z sadownikami, słyszymy od kilku tygodni o małym popycie na gruszki. Sprzedaż Konferencji jest daleka od płynnej, a ceny nie zmieniają się od wielu tygodni. Podobnie jest na rynkach hurtowych. Tu okresowo podaż gruszek również bywa bardzo duża. Równocześnie wolumen owoców, który wyjeżdża z rynku z kupcami, praktycznie się nie zmienia. Stawki za Konferencję powyżej 65 mm praktycznie nie zmieniły się od końca października. Nadal mówimy o przedziale 2,70–3,00 zł/kg, w zależności od podmiotu. To ceny porównywalne do tych, jakie uzyskują holenderscy sadownicy u siebie.

Kto handluje ze Wschodem?


Jeśli spojrzymy na dane GUS dotyczące eksportu świeżych gruszek, to teoretycznie nie powinniśmy narzekać. W końcu tylko przez dwa miesiące wyeksportowaliśmy 17,5 tysiąca ton gruszek – 22% całkowitej produkcji z 2025 roku. Do tego dochodzi sprzedaż krajowa, a ile jeszcze czasu do nowych zbiorów…
Problem polega na tym, że dane GUS opierają się na systemach celnych. Widzimy zatem świeże gruszki, które przekraczają nasze granice. W tym wypadku będzie to przede wszystkim Białoruś (w październiku 85% wolumenu). Polskie gruszki, które wyjechały za granice UE, widzimy w danych PIORiN, który wydał dla nich świadectwa fitosanitarne. Jak widać niżej, różnice są ogromne… W poprzednich latach również były zauważalne, ale były znacznie mniejsze niż te z początku sezonu 2025/2026. Nietrudno domyślić się, że w „czerwonych słupkach” zawarte są przede wszystkim holenderskie i belgijskie gruszki, które jadą na Wschód.
Opracowanie własne na podstawie danych GUS
Opracowanie własne na podstawie danych GUS
FOTO:

Dlaczego nie handlują bezpośrednio?


Jeden z naszych rozmówców (związany z handlem), poproszony o komentarz, zasugerował, że Belgowie i/lub Holendrzy po prostu handlują ze Wschodem bez nas. Być może chodzi o sprzedaż na polskich fakturach, ale z załadunkiem na Zachodzie? Być może zabieg jest celowy, żeby z jakichś powodów ukryć prawdziwe pochodzenie owoców? W bazie danych Eurostatu są dane dotyczące bezpośredniego eksportu gruszek z Belgii i Holandii na Białoruś, choć jest to zaledwie 200–300 ton miesięcznie. Nadal nie znamy ostatecznej odpowiedzi na pytanie z powyższego nagłówka…
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
22. styczeń 2026 22:36