Łukasz Widłak odwiedza gospodarstwa w różnych częściach kraju i codziennie ocenia dojrzałość zbiorczą poszczególnych odmian. Nie chce na tym etapie szacować wielkości krajowych zbiorów ani wypowiadać się o sytuacji w handlu. Zwraca jednak uwagę na to, co widać w sadach i co mówią sami producenci. – Nawet wizualnie tych jabłek jest mniej niż w ubiegłym roku. Szczególnie na Mazowszu. Przekłada się to też na wielkość zbiorów – przyznaje.
Mimo że zbiory zaczęły się później niż w poprzednich sezonach, nie ma dziś większego problemu, żeby nadążyć z rwaniem. W gospodarstwach, gdzie udało się ochronić plon, owszem, pracy jest bardzo dużo, ale w wielu sadach tempo jest bardzo dobre. Są też sadownicy, którzy zbierają już odmiany późniejsze, bo po prostu jabłek jest mniej, szybciej dojrzewają, a pracownikom trzeba dać zajęcie.
Gala wyglądała dobrze. Po zbiorze wyszło mniej
Najlepiej przymrozki zniosła Gala i to właśnie jej w tym roku jest najwięcej. Owoce są dobrze wybarwione i dobrej jakości, a w części gospodarstw zbiory jeszcze trwają. Jak przyznaje Łukasz Widłak, docierają do niego jednak głosy, że choć zbiory są na bardzo dobrym poziomie, wielu sadowników, którzy byli przekonani o wysokim plonie, ostatecznie zebrało około 10–20 proc. mniej, niż zakładali przed zbiorem.
Zbiory Jonagoldów będą słabe
Podobne złudzenie może dotyczyć również innych odmian. Jabłka są dobrze rozłożone na zewnętrznych częściach korony, więc patrząc na drzewo, można odnieść wrażenie, że owoców jest sporo. Dopiero podczas zbioru okazuje się, że brakuje „środka” i nie ma tej masy owoców, której wcześniej się spodziewaliśmy. Dobrze widać to właśnie na Jonagoldach. W części sadów owoców jest bardzo mało, w innych zostały przede wszystkim w górnych partiach drzew, podczas gdy dół korony jest pusty albo mocno przerzedzony.
Zdaniem Łukasza Widłaka właśnie zbiory grupy Jonagoldów mogą przynieść największe rozczarowanie pod względem ilości owoców. – Jak wejdziemy ze zbiorami w Jonagoldy czy grupę Red Deliciousów, myślę, że rozczarujemy się bardziej – ocenia. Słabiej wygląda przede wszystkim Red Jonaprince. Mniej jest również Idareda, chociaż ta odmiana dość dobrze zniosła przymrozki.
Lepiej wyglądają Golden Delicious i Szampion. Gdyby Łukasz Widłak miał dziś wskazać trzy odmiany, przy których plon zapowiada się najlepiej, na pierwszym miejscu stawia Galę, później Goldena, a następnie Szampiona.
A jak wygląda sytuacja w innych rejonach? Zapytaliśmy o Sandomierszczyznę, gdzie przymrozki były najłagodniejsze. Zdaniem naszego rozmówcy są tam sady z wysokim plonem, ale są też takie, gdzie owoców jest niewiele. Do tego dochodzi grad, który w części gospodarstw mocno odbił się na jakości.
Nagle przyspieszyło dojrzewanie
Jeszcze na początku września nic nie wskazywało na pośpiech. Dojrzewanie szło spokojnie, bez większych skoków. Od mniej więcej tygodnia zaczęło jednak przyspieszać. Widać to w testach skrobiowych Red Jonaprinca, Szampiona i Golden Deliciousa.
Jeśli to tempo się utrzyma, w połowie przyszłego tygodnia wszystkie trzy odmiany mogą jednocześnie wejść w odpowiednie okno zbiorcze do długiego przechowywania. I wtedy zrobi się ciekawie, bo kilku ważnych odmian trzeba będzie pilnować w tym samym czasie.
Oczywiście nie w każdym sadzie będzie tak samo. Różnice między kwaterami są duże. Najszybciej dojrzewają między innymi owoce w młodych kwaterach Red Jonaprinca, gdzie przymrozki mocno ograniczyły plon. Przy małej liczbie jabłek na drzewach dojrzewanie po prostu idzie szybciej.
Owoców mniej, ale jakość często jest dobra
Mniejszy plon nie musi oznaczać problemów z jakością. Tam, gdzie przymrozki zabrały część owoców, ale nie ogołociły drzew całkowicie, pozostałe jabłka często dobrze dorosły. – Ten rok charakteryzuje się dobrym albo bardzo dobrym wybarwieniem owoców – zwraca uwagę Łukasz Widłak.
Jeżeli sad stracił na przykład 30–40 proc. potencjalnego plonu, owoce, które zostały na drzewach, często mają dobry rozmiar i wybarwienie. Gorzej tam, gdzie plon jest bardzo mały. W takich kwaterach jabłka mogą być zbyt duże, dojrzewać nierównomiernie, a później sprawiać więcej problemów w przechowalni.
Do tego dochodzi jeszcze brak nasion w części owoców. Nawet jeśli podczas zbioru wyglądają dobrze i mają odpowiednie parametry, w przechowalni mogą zachowywać się mniej przewidywalnie.
