Sad24
StoryEditorJabłka po gradobiciu

Jabłka po gradzie w Beneluksie. Przetwórstwo, edukacja albo sprzedaż... do Polski

Data:  17 sierpnia 2026Autor:
17 sierpnia 2026

Jedni chcą edukować konsumentów, inni sprzedać owoce po gradzie do Polski. Sadownicy na Zachodzie nie dostarczą jabłek do przetwórstwa, jeśli cena będzie zbyt niska.

Jedni chcą edukować konsumentów, inni sprzedać owoce po gradzie do Polski. Sadownicy na Zachodzie nie dostarczą jabłek do przetwórstwa, jeśli cena będzie zbyt niska.

Gradobicia w Beneluksie 

W maju bieżącego roku gradobicia były częstym zjawiskiem na północy Belgii i w Holandii. Gradobicie w swojej naturze jest zjawiskiem bardzo lokalnym i niesprawiedliwym, właśnie tak jest w Beneluksie. W jednej miejscowości owoce są „czyste”, a w drugiej nadają się wyłącznie do przetwórstwa. 

Sadownicy z Holandii i belgijskiej Flandrii już teraz intensywnie myślą o sposobach zagospodarowania uszkodzonych owoców. Praktycznie w jednym momencie trafiliśmy na dwie ciekawe publikacje, oraz ogłoszenia które tworzą nieco szerszy obraz problemu.

Po pierwsze – przetwórstwo

Po pierwsze, oczywistym kierunkiem dla uszkodzonych jabłek i gruszek jest przetwórstwo. Niemniej tamtejsi sadownicy są świadomi, że u nich moce przerobowe małych lub średnich zakładów są bardzo ograniczone – znacznie mniejszej od Polskich czy nawet niemieckich. Większa podaż po sezonie z gradobiciem dodatkowo wpłynie na spadek cen skupu.

Owoce trzeba zebrać, a to przecież koszty. Gdy płaci się za godzinę pracy 10 czy 12 euro to decyzja o zbieraniu owoców, które sprzeda się za kilkanaście eurocentów jest bardzo trudna... 

Po drugie – edukacja konsumenta

Jak wiemy, konsumenci przyzwyczaili się do dosłownie idealnych jabłek. Dotyczy to rzecz jasna także Polski. Jakiekolwiek skazy i defekty odrzucane są już na poziomie sadu i sortowni. Dlatego na zachodzie są gospodarstwa, które organizują samozbiory jabłek czy możliwość goszczenia w sadach w trakcie zbiorów.

Cel? Edukacja konsumentów pod hasłem, że jabłko z delikatnym uszkodzeniem czy defektem jest tak samo wartościowe, jak idealne jabłko na sklepowej półce. W dzisiejszych czasach takie akcje warte są pochwały i uznania. 

Po trzecie – sprzedać do Polski

Są też sadownicy, którzy jak widać nie chcą kierować jabłek do przetwórstwa, ani edukować konsumentów w swoich gospodarstwach. Trafiliśmy na dwa ogłoszenia sprzedaży jabłek na polskich grupach dyskusyjnych na portalu Facebook. Ktoś powie, że dwa ogłoszenia nic nie znaczą. Niemniej ktoś zdecydował się na taki krok i zamieścił ogłoszenie z prawdziwego konta.

Oto przykład. Sadownik z Geldrii oferuje odmianę Red Boskoop. Szacuje, że 70% owoców jest uszkodzonych. Cena po przeliczeniu to 1,08 zł/kg bez transportu i bez skrzyń. Zbiór za niecały miesiąc. Zatem razem z transportem do Polski i transportem pustych skrzyń do Holandii (lub odwrotnie) cena najprawdopodobniej przekroczy 2,00 zł/kg. 

Nie można mieć pretensji do sadownika, który szuka dla siebie najkorzystniejszej opcji sprzedaży, chcąc odzyskać zainwestowane pieniądze. Komentujący raczej nie wierzą, że jakakolwiek transakcja dojdzie do skutku...

image
FOTO: www.facebook.com

 

źródła: www.agf.nl/www.nieuweoogst.nl

17. sierpień 2026 10:52