Jeśli w sadzie obserwujemy żółknące liście, przyczyn może być kilka i mogą się one ze sobą łączyć. Podobnie mogą wyglądać skutki niedoboru składników pokarmowych, deficytu wody czy infekcji chorobowych. Dr Wojciech Kukuła zwraca jednak uwagę, że w tym sezonie do tej listy trzeba dopisać również silne żerowanie przędziorków. Właśnie w tym kontekście pojawia się teraz sporo pytań, ponieważ osłabione przez szkodniki liście są też bardziej podatne na infekcje. W efekcie na jednym drzewie mogą nakładać się objawy żerowania i chorób.
Dlatego, jeśli nie mamy pewności, co odpowiada za żółknące liście, warto je sprawdzić, a szczególnie ich spodnią stronę. Przy przędziorkach jednym z najłatwiejszych do zauważenia objawów jest delikatna pajęczynka po spodniej stronie liści. Przy większej liczebności szkodnika pojawiają się również drobne przebarwienia, później żółknięcie całej blaszki i jej osłabienie. Przy użyciu lupy zauważymy też same przędziorki. Przy pordzewiaczach liście są charakterystycznie podwinięte, łódeczkowate, a na spodniej stronie pojawia się rdzawe przebarwienie.
Po spokojniejszych latach problem wrócił
Więcej przędziorków i pordzewiaczy widać przede wszystkim w sadach, w których przez ostatnie lata nie były wykonywane zabiegi ochrony przeciwko tym szkodnikom, chociażby te olejowe. Dr Wojciech Kukuła zwraca też uwagę na młode nasadzenia. Szkodniki mogą pojawić się wraz z nowym materiałem szkółkarskim, dlatego młode nasadzenia też trzeba regularnie lustrować.
W sadach pestkowych problem może być w tym roku większy. Jak wyjaśnia dr Wojciech Kukuła, sadownicy nie są tam przyzwyczajeni do regularnego zwalczania przędziorków, a zabiegi olejowe, które w jabłoniach wykonuje się na początku sezonu, w wiśniach czy czereśniach nie są standardem. Przy pogodzie, która sprzyja szybkiemu namnażaniu roztoczy, ich liczebność może więc mocno wzrosnąć. To nie jest dobra sytuacja także z punktu widzenia kolejnego sezonu. Jeśli liście żółkną i przedwcześnie opadają, drzewa krócej pracują i mogą słabiej zgromadzić zapasy potrzebne na zimę oraz start w przyszłym roku.
Upały przyspieszyły rozwój roztoczy
Zdecydowanie tym szkodnikom sprzyja pogoda. Dłuższe okresy wysokiej temperatury i suchego powietrza sprzyjają szybkiemu namnażaniu roztoczy. Jak wyjaśnia dr Kukuła, przy wysokiej temperaturze skraca się również rozwój od jaja do osobnika dorosłego. Kolejne pokolenia pojawiają się więc szybciej, a liczebność może wzrosnąć w stosunkowo krótkim czasie.
To utrudnia również ochronę. W sadzie jednocześnie mamy różne stadia rozwojowe szkodnika, a nie każdy akarycyd działa działa zarówno na jaja, larwy i formy ruchome. Jeśli preparat zwalcza przede wszystkim osobniki ruchome, przy intensywnych wylęgach kluczowy jest dobry termin zabiegu.
Czym zwalczać? Przed zbiorami wybór jest mały
I tu dochodzimy do największego problemu. W niektórych sadach problem jest znaczący, ale do zbiorów już niedaleko, więc najważniejszy jest okres karencji. Wszystko zależy do tego, o jakiej kwaterze mowa i jaki okres karencji dla danego gatunku przewiduje etykieta. Wśród zarejestrowanych akarycydów są między innymi preparaty na bazie fenpiroksymatu czy acekwinocylu, natomiast przy bardzo krótkim czasie do zbioru mamy do dyspozycji w zasadzie tylko preparaty działające mechanicznie, np. silikony.
O przędziorkach warto pamiętać przyszłej wiosny
Zdaniem dr Wojciecha Kukuły, jeśli teraz obserwujemy w swoim sadzie problem, powinniśmy wyciągnąć z tego lekcję na przyszły sezon, szczególnie w kontekście zabiegów w momencie pękania pąków, np. z użyciem preparatów olejowych.
W jabłoniach przędziorek owocowiec zimuje w postaci jaj. Dlatego tam, gdzie w tym roku mamy problem, wiosną warto zaplanować zabieg preparatem olejowym. Taki zabieg działa mechanicznie na zimujące jaja i ogranicza populację jeszcze zanim rozpocznie się intensywny rozwój kolejnych pokoleń.
W wiśniach i czereśniach częściej mamy do czynienia z przędziorkiem chmielowcem, który zimuje jako zapłodniona samica. W jego przypadku wczesnowiosenny zabieg olejowy nie rozwiązuje problemu i trzeba wybrać późniejszy dedykowany zabieg. Dlatego dziś najważniejsza jest teraz dobra lustracja. Jeśli w sadzie wystąpił problem z roztoczami, za rok warto wykonać zabieg, którego nie zrobiliśmy w tym sezonie.
