Jabłka przemysłowe czekają na lepszą cenę
Krytycy magazynowania jabłek przemysłowych w gospodarstwach po zbiorach mówią o spekulacji. Takie działanie nie do końca odpowiada finansowej definicji spekulacji, ale o tym niżej. Tak czy inaczej, setki sadowników w kraju co roku przetrzymują zebrane jabłka w oczekiwaniu na wyższą cenę. Nie oznacza to jednak, że zawsze magazynują ogromne ilości. W tym roku sytuacja wygląda zresztą inaczej – po mniejszych zbiorach takich zapasów w gospodarstwach raczej nie ma wiele. Czy to się opłaca? O ile musi wzrosnąć cena, żeby zrównoważyć ubytek wody? Na te pytania staramy się odpowiedzieć dzięki prostemu doświadczeniu.
W obu przypadkach zrzuciliśmy jabłka z drzew, a następnie wrzuciliśmy je do wiader mieszczących około 10 kg owoców. Wiadra stały pod gołym niebem przez pięć tygodni, a my co tydzień ważyliśmy jabłka. Kluczowe w naszym doświadczeniu są ceny surowca, a raczej relacja spadku masy do ceny, ponieważ to ona decyduje o sensie całego przedsięwzięcia.
Ubytek masy – nasze doświadczenie
Czas na dane. W ciągu pięciu tygodni jabłka odmiany Red Jonaprince straciły 5,8% masy, a Szampion – 5,4%. Jest to zbyt mała próba, żeby wyciągać szersze wnioski, ale na pewno możemy powiedzieć, że największy ubytek masy przypadł na pierwsze dwa tygodnie, czyli cieplejszy okres. Wyniki z innego roku, nawet z tego samego okresu, na pewno będą się nieco różniły. Zapewne dużo lepiej wypadnie też Idared zbierany w połowie października, ponieważ jabłka będą magazynowane w średnio niższych temperaturach.
Koniec września to początek naszego doświadczenia. Wówczas ceny skupu zaczęły spadać. Przyjmijmy do wyliczeń, że początek doświadczenia to najniższa cena z jesieni, czyli 0,55 zł/kg. Dziś w punktach skupu w zagłębiu grójeckim dominuje 0,62 zł/kg – wzrost o blisko 13%.
Analiza danych z doświadczenia pokazuje, że:
- tonę Red Jonaprince‘a po uwzględnieniu spadku masy sprzedalibyśmy nie za 550 zł netto, ale za 584 zł netto;
- tonę Szampiona po uwzględnieniu spadku masy sprzedalibyśmy nie za 550 zł netto, ale za 586 zł netto.
Jaki wzrost cen zrekompensuje wyparowanie wody?
Biorąc pod uwagę logistykę i dodatkowy czas, możemy przyjąć, że w okresie pięciu tygodni ubytek masy w tym sezonie zrekompensowałby wzrost ceny o 4 grosze. Wówczas wychodzimy „na zero”. Inaczej mówiąc, wstrzymywanie sprzedaży nie miałoby sensu, ponieważ otrzymalibyśmy praktycznie tyle samo pieniędzy.
W tym sezonie wstrzymanie sprzedaży od końca września do końca października miało sens, ponieważ ceny wzrosły o 7 groszy na kilogramie. Problem w tym, że nie mamy żadnej gwarancji, że tak będzie co roku. To ryzyko musi wziąć na siebie sadownik. Spadek cen, stabilna cena czy symboliczny wzrost oznaczają stratę, gdy czekamy ze sprzedażą ponad miesiąc. I to trzeba przede wszystkim podkreślić.
Kontrargumentem coraz większej części sadowników jest systematyczna sprzedaż. Ma ona kluczową zaletę. Brak zapasów na podwórkach oznacza, że nie mogą one stać się impulsem do zmasowanej i panicznej sprzedaży, czyli reżyserowanych spadków cen.
Co to jest spekulacja?
Zgodnie z definicją finansową spekulacja to krótkoterminowy zakup lub sprzedaż aktywów w celu osiągnięcia zysku z przewidywanych wahań ich cen, a nie z ich długoterminowej wartości. Wiąże się z wysokim ryzykiem. Zatem sadownika nie do końca można tu nazwać spekulantem, ponieważ jabłek nie kupuje, a jedynie czeka na lepszą cenę. Właściwym spekulantem byłby tu właściciel punktu skupu, który w nadziei na podwyżki lub wiedząc o nich, kupiłby 300 ton surowca.
Poniżej prezentujemy surowe dane:
| data | Red Jonaprince | Szampion |
| 25.09.2026 | 9,98 kg | 9,80 kg |
| 02.10.2026 | 9,78 kg | 9,56 kg |
| 09.10.2026 | 9,58 kg | 9,38 kg |
| 16.10.2026 | 9,54 kg | 9,34 kg |
| 23.10.2026 | 9,42 kg | 9,30 kg |
| 30.10.2026 | 9,40 kg | 9,27 kg |
