Jakub Dobrosz
StoryEditor

Trzy lata badań, 16 gospodarstw. Czego dowiedzieliśmy się o zapylaczach w polskich sadach?

Data:  02 listopada 2026Autor:
02 listopada 2026

W jednym z badanych sadów naukowcy zidentyfikowali aż 23 gatunki owadów zapylających, w innym zaledwie jeden. Trzy lata monitoringu pokazały, jak duże różnice występują między gospodarstwami i jak wiele zależy od pogody oraz otoczenia sadu. Wyniki badań prowadzonych w trzech najważniejszych rejonach sadowniczych Polski przedstawiono podczas konferencji w Lublinie.

W jednym z badanych sadów naukowcy zidentyfikowali aż 23 gatunki owadów zapylających, w innym zaledwie jeden. Trzy lata monitoringu pokazały, jak duże różnice występują między gospodarstwami i jak wiele zależy od pogody oraz otoczenia sadu. Wyniki badań prowadzonych w trzech najważniejszych rejonach sadowniczych Polski przedstawiono podczas konferencji w Lublinie.

29 października 2026 roku w Instytucie Agrofizyki PAN w Lublinie odbyła się konferencja „Zapylacze w polskich sadach. Wnioski i rekomendacje na przyszłość”. Zorganizowały ją fundacja Time4Bee, firma Döhler, Stowarzyszenie Agroekoton i Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie. Uczestnicy podsumowali trzyletni projekt monitoringu zapylaczy w polskich sadach, poznali najważniejsze wyniki badań oraz rozmawiali o tym, co sadownicy i pszczelarze mogą zrobić, aby zapewnić owadom lepsze warunki.

Trzy lata badań w polskich sadach

Jak wyjaśniła Karolina Śluzek z Time4Bee, projekt objął gospodarstwa w rejonach grójeckim, sandomierskim i lubelskim. Monitoring rozpoczął się w 2024 roku w mniejszej liczbie lokalizacji, a w kolejnych dwóch sezonach prowadzono go już w 16 gospodarstwach. Naukowcy badali liczebność i różnorodność gatunkową zapylaczy, wykorzystując siatki entomologiczne oraz specjalne pułapki.

Wyniki przedstawiła prof. Aneta Strachecka z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. W 2024 roku w sadzie w Nowych Kicharach naukowcy zidentyfikowali aż 23 gatunki zapylaczy, podczas gdy w Głodnie odnotowali tylko jeden – pszczołę miodną. W 2025 roku największą różnorodność stwierdzono w gospodarstwie Szczepanówka koło Świdnika, gdzie zidentyfikowano 16 gatunków.

W 2026 roku wyniki były słabsze, ale nadal znaczące. W żadnym z badanych sadów liczba zidentyfikowanych gatunków nie przekroczyła ośmiu, a w wielu gospodarstwach odnotowano również wyraźnie mniej owadów. Prof. Strachecka wiązała te różnice przede wszystkim z przebiegiem pogody, zwłaszcza z wiosennymi przymrozkami, które ograniczały kwitnienie i wpływały na aktywność zapylaczy. Tegoroczna pogoda utrudniła także prowadzenie badań. Monitoring trzeba było przedłużyć aż do końca czerwca, ponieważ kolejne owady pojawiały się znacznie później niż zwykle.

Co sprzyja zapylaczom?

Eksperci UP Lublin i Agroekoton zaobserwowali, że więcej gatunków zapylaczy występowało w sadach otoczonych zróżnicowaną roślinnością. Znaczenie miały miedze, skarpy, rowy, łąki i zadrzewienia, a także bliskość lasów. Takie otoczenie zapewnia owadom dodatkowe źródła pokarmu oraz miejsca gniazdowania.

Prof. Aneta Strachecka przytoczyła również przykład gospodarstwa, w którym podczas monitoringu trwało karczowanie drzew. Choć w sadzie panował wówczas pozorny nieporządek, właśnie tam zaobserwowała wyjątkowo dużo owadów i dużą różnorodność gatunkową.

Badaczka podkreślała, że nie wszystko, co sadownicy uznają za nieporządek, jest niekorzystne dla przyrody. Zachęcała do pozostawiania w otoczeniu sadów starych konarów, które mogą stanowić miejsca gniazdowania owadów, a także do zachowywania miedz, skarp i różnorodnej roślinności. Takie miejsca zapewniają zapylaczom zarówno schronienie, jak i dostęp do pokarmu.

Swoimi doświadczeniami podzieliła się również Elżbieta Buła z gospodarstwa Szczepanówka, która od lat prowadzi integrowaną produkcję. Rodzina uprawia jabłonie, grusze, czereśnie, wiśnie, maliny i borówki. Jak wyjaśniała pani Elżbieta, różne terminy kwitnienia wydłużają okres dostępności pożytku dla owadów. Dodatkowo w gospodarstwie sadzi wierzby i leszczyny, wysiewa koniczynę oraz pozostawia część dziko rosnących roślin. Przyznała, że udział w projekcie i wyniki monitoringu były dla niej potwierdzeniem sensu praktyk stosowanych od wielu lat.

Mapa zapylaczy i dalsze plany

Dr Mirosław Korzeniowski, prezes Stowarzyszenia Agroekoton, zaprezentował interaktywną mapę zapylaczy, opracowaną w ramach projektu. Znalazły się na niej dane z 16 gospodarstw, w tym wyniki monitoringu z lat 2025 i 2026. Użytkownicy mogą porównywać liczbę zidentyfikowanych gatunków oraz owadów w poszczególnych lokalizacjach.

Dr Korzeniowski zwracał uwagę, że nawet sady położone zaledwie kilometr od siebie mogą znacząco różnić się pod względem różnorodności zapylaczy. Przywołał przykład dwóch części dużego sadu w okolicach Policznej, z których jedna znajduje się w pobliżu drogi, a druga przy lesie, na skraju Puszczy Kozienickiej. Różnice były bardzo duże. Jego zdaniem zgromadzone dane mogą pomóc sadownikom w planowaniu działań wspierających zapylacze, a jednocześnie być dobrym argumentem przy promocji polskiej produkcji owoców.

Podczas konferencji poruszono także kwestie współpracy sadowników z pszczelarzami. Jerzy Kiszczuk, współpracujący z gospodarstwem Szczepanówka, opowiadał o nowoczesnych rozwiązaniach w gospodarce pasiecznej, w tym elektronicznym monitorowaniu rodzin pszczelich. Zwrócił uwagę, że w sadownictwie okres kwitnienia drzew jest najważniejszym okresem pożytkowym i wymaga odpowiedniego przygotowania rodzin pszczelich.

W końcowej dyskusji dużo miejsca poświęcono również temu, jak wykorzystać wyniki badań do promowania polskiego sadownictwa i odpowiadania na krytykę dotyczącą stosowania środków ochrony roślin. Prof. Artur Zdunek z Instytutu Agrofizyki PAN podkreślał, że podstawą takiej dyskusji powinny być wiarygodne dane naukowe. Same działania promocyjne, bez odpowiedniego zaplecza badawczego, mogą okazać się niewystarczające.

Organizatorzy chcieliby kontynuować monitoring, obejmując nim kolejne gospodarstwa i rejony sadownicze. Pozwoliłoby to lepiej ocenić, jak zmieniają się populacje zapylaczy w kolejnych latach, z uwzględnieniem różnic w przebiegu pogody.

image
FOTO: Michał Piątek
02. listopad 2026 11:30