Karczowanie sadów w listopadzie
Listopad od lat nazywamy w sadownictwie „miesiącem karczowania”. W sadach słyszymy już coraz więcej pił spalinowych. Jeśli mówimy o powierzchniach poniżej 0,5 ha, to sadownicy samodzielnie je karczują. Samodzielna praca przy większych obszarach to rzadkość. Wspomniane 0,5 ha bardzo często jest też minimalnym wymogiem firm świadczących kompleksowe usługi w tym zakresie. Rozmawialiśmy z czterema przedsiębiorcami z wieloletnim doświadczeniem w branży. Wnioski są bardzo ciekawe.
Rentowność spada
Popularyzacja instalacji fotowoltaicznych ograniczyła rentowność biznesu, jakim jest usługowe karczowanie działek. Spadł popyt na paliwo, którym są zmielone drzewa. Elektrociepłownie kupują więc zrębkę taniej. Jak wyjaśnia nam przedsiębiorca z 15-letnim stażem, przed dekadą sprzedawał zrębkę po 150–180 zł za metr przestrzenny i mógł dopłacać sadownikom do karczowania.
Dziś popyt spadł i przy ponad dwukrotnie droższym paliwie sprzedaje surowiec po około 65 zł za metr przestrzenny. – Absolutnie nie ma możliwości, żeby pracować dziś za pozyskany materiał. Z moimi maszynami dopłata 3000 zł do hektara sadu to absolutne minimum – wyjaśnia. Głównym czynnikiem „zjadającym” rentowność są ceny paliw.
Popyt na pellet i jego rekordowe ceny wcale nie pomagają. Surowcem do produkcji pelletu są trociny o bardzo, bardzo drobnej frakcji. Przetworzenie zrębki do tej postaci jest bardzo energochłonnym i pozbawionym sensu przedsięwzięciem.
Mity o ilości biomasy
Kolejnego rozmówcę pytamy o karczowanie starszego sadu, z którego – w teorii i w wyobrażeniach – pozyskamy więcej biomasy. Przedsiębiorca podkreśla, że od lat walczy z tym mitem wśród sadowników. Karłowe sady mają niższe drzewka i węższe pnie, ale też gęstsze nasadzenia. – W efekcie różnica na korzyść sadu na podkładce M7 jest minimalna pod względem surowca, który uzyskam – wyjaśnia.
W tym zestawieniu zdecydowanie wygrywają samosiejki. Tam 100% powierzchni karczowanej działki pokrywa biomasa, więc dopłata dla firmy może być mniejsza.
Kompleksowe karczowanie – przykładowe stawki
W ogłoszeniach najczęściej spotykamy się z koniecznością dopłaty 2000–3000 zł do każdego hektara. Jeśli jesteśmy zdecydowani, to płacimy zaliczkę i podpisujemy umowę. To stawki za kompleksowe usługi. W cenę wchodzą wycinka drzew i wyrwanie korzeni. Następnie wszystko jest spychane w jedno miejsce. Potem firma przyjeżdża kolejną maszyną i mieli urobek na zrębkę. Nam zostaje uprzątnięta działka, którą najlepiej zaorać większym ciągnikiem rolniczym.
Terminy? Nie są tak odległe jak na początku dekady, jednak trochę musimy poczekać. Dwukrotnie słyszymy o styczniu 2027 roku i dwukrotnie o lutym.
Może mulczer wgłębny do sadu karłowego?
Karłowe sady można „usuwać” również mulczerem wgłębnym. W tym wypadku sad tak naprawdę nadal zostaje w ziemi, tylko w zmielonej formie. Potężne maszyny napędzane przez 200-konne ciągniki mielą drewno i glebę do głębokości 25 cm. To alternatywa ze względu na krótszy czas oczekiwania na usługę i wykonania prac.
Są także bardzo znaczące minusy. Po pierwsze, przede wszystkim nagromadzenie wszelakich patogenów w glebie. Jeśli na takiej działce wiosną mają znów zostać posadzone jabłonie, to ryzykowna decyzja. Drugi minus to stawka. Jeden z przedsiębiorców oszacował karczowanie hektara w ten sposób na 5000 zł, a kolejny na 6000 zł.
