Sad24
StoryEditorMateusz Nowacki

W sadach jeszcze spokojnie. Z jakimi zabiegami nie warto czekać? Komunikat sadowniczy 20.03.2026

Data:  20 marzec 2026Autor:
20 marzec 2026

Pierwszy komunikat sadowniczy od Mateusza Nowackiego (Sumi Agro) z dnia 20.03.2026. Doradca ocenia stan sadów po mroźnej zimie, mówi o suchym starcie wegetacji i wyjaśnia, jak dziś podchodzić do pierwszych zabiegów oraz nawożenia. W jego ocenie w sadach nie ma dziś powodów do paniki, ale są decyzje, z którymi nie warto już zwlekać.

Pierwszy komunikat sadowniczy od Mateusza Nowackiego (Sumi Agro) z dnia 20.03.2026. Doradca ocenia stan sadów po mroźnej zimie, mówi o suchym starcie wegetacji i wyjaśnia, jak dziś podchodzić do pierwszych zabiegów oraz nawożenia. W jego ocenie w sadach nie ma dziś powodów do paniki, ale są decyzje, z którymi nie warto już zwlekać.

Cały komunikat obejrzycie tutaj: 

Po zimie w jabłoniach bez większej paniki

Mateusz Nowacki w komunikacie sadowniczym zwraca uwagę, że odpowiedź na pytanie o uszkodzenia po zimie nie jest dziś jednoznaczna. W rejonie, w którym sam prowadzi gospodarstwo, najniższe temperatury spadały do około -28,5°C i takie noce zdarzyły się dwa lub trzy razy. Mimo to w jabłoniach nie widać dziś powodów do większej paniki.

Jak podkreśla, lokalnie mogą występować uszkodzenia po zimie, ale nie obserwuje się dużych przemrożeń drzew, pęknięć kory czy innych objawów, które kazałyby dziś obawiać się o całe kwatery. Jego zdaniem sytuacja wygląda gorzej w sadach gruszowych i czereśniowych, bo to gatunki bardziej wrażliwe na niskie temperatury.

Ta zima była mroźna, ale stabilna

W ocenie Mateusza Nowackiego duże znaczenie ma sam przebieg zimy. Tym razem rośliny miały czas, by wejść w spoczynek. Temperatury spadały stopniowo, a nie skokowo, jak bywało w ostatnich latach. Przy gwałtownych zmianach temperatur uszkodzenia są zwykle większe.

Doradca przypomina, że najgroźniejsze bywają nie same zimowe mrozy, ale sytuacje, gdy wegetacja rusza zbyt wcześnie, soki zaczynają krążyć, a później wraca silny mróz. Właśnie wtedy tkanki są znacznie bardziej narażone na uszkodzenia.

Susza może być dziś większym problemem niż sama zima

Choć śniegu zimą było sporo, wody z niego było niewiele. Mateusz Nowacki ocenia, że wilgoć w glebie jeszcze jest, ale po kilku dniach wysokiej temperatury, mocnego nasłonecznienia i porannych przymrozków wierzchnia warstwa gleby bardzo szybko się osusza.

Południe ruszyło szybciej, centrum wyraźnie później

Mateusz Nowacki potwierdza też bardzo wyraźne zróżnicowanie regionów. Na południu Polski wegetacja jest bardziej zaawansowana niż w centrum kraju. W jego ocenie wynika to z przebiegu zimy, lokalnych temperatur i różnic w opadach.

Nawozy były wysiewane później, ale z kolejnymi nie warto zwlekać

W gospodarstwie Mateusza Nowackiego nawożenie startowe przesunęło się przez długo utrzymującą się okrywę śnieżną. Najpierw wysiano nawóz potasowy, później fosforowy, korzystając jeszcze z wilgoci w glebie. Kolejnym krokiem mają być nawozy wieloskładnikowe, gdy tylko zakończą się prace porządkowe w sadzie.

Jego zdaniem nie warto zbyt długo czekać z nawozami azotowymi i wieloskładnikowymi. Jeśli przyjdą opady, dobrze. Jeśli nie, trzeba będzie myśleć o uruchomieniu nawodnienia.

Mateusz Nowacki przypomina też, że sam azot rozpuszcza się dość szybko, ale później musi przejść kolejne procesy w glebie, zanim stanie się dostępny dla rośliny. Jeszcze więcej czasu potrzebują fosfor, potas, magnez czy wapń. Dlatego nie warto z tym zwlekać do ostatniej chwili.

Regeneracja po zimie zaczyna się od prostych rozwiązań

Jeśli ktoś faktycznie widzi uszkodzenia po zimie, to według Mateusza Nowackiego warto wrócić do prostych i sprawdzonych rozwiązań. W jego gospodarstwie standardem są pierwsze zabiegi miedziowe w połączeniu z saletrą potasową. Takie zabiegi wykonują od lat.

Jednocześnie podkreśla, że dotychczasowe zabiegi miedziowe miały głównie charakter fitosanitarny. Chodziło przede wszystkim o zabezpieczenie ran po cięciu i ewentualnych uszkodzeń kory. Właściwy start ochrony pod kątem parcha, jego zdaniem, przypadnie raczej później, w okolicach świąt, gdy sytuacja w sadach będzie już bardziej jednoznaczna.

Z olejem jak co roku jest ten sam problem

Mateusz Nowacki mówi wprost, że z olejami co roku jest ten sam problem i właśnie teraz ten dylemat wraca.

W jego ocenie zastosowanie oleju dwa tygodnie temu mogło być zasadne, ale sytuacja pogodowa zmieniła się na tyle, że dziś nie ma sensu się spieszyć. Wróciły przymrozki, noce są zimne, a sama roślina jeszcze nie weszła wyraźnie w intensywną wegetację. Skoro roślina nie budzi się jeszcze mocniej do życia, to tym bardziej nie są na to gotowe szkodniki.

Mateusz Nowacki podkreśla, że sens zabiegu olejowego polega na mechanicznym działaniu. Olej ma zakleić tkanki w momencie, gdy przędziorki czy mszyce zaczynają się aktywizować. Przy obecnej pogodzie ten moment jeszcze nie jest optymalny.

Uważa, że czas na zastosowanie preparatów olejowych jeszcze jest. Na Mazowszu mamy niewiele zielonej tkanki, więc nie ma dziś mowy o dużym ryzyku fitotoksyczności wynikającej z zaawansowanej wegetacji. Kluczowe jest jednak to, by trafić w odpowiednią pogodę. Jeśli pogoda się ustabilizuje, temat bardzo szybko wróci.

 

20. marzec 2026 19:01