Komunikat sadowniczy możecie obejrzeć tutaj:
Silne wysiewy i infekcje po opadach
Deszcz był potrzebny, ale razem z nim przyszło pierwsze duże zagrożenie parchem w tym sezonie. Na południu kraju w ubiegłym tygodniu notowano już silne wysiewy i infekcje. Teraz presja rośnie także w centralnej Polsce.
Jak ocenia doradca, na większości stacji i modeli chorobowych infekcje doszły do poziomu średniego, a miejscami silnego. Dlatego tę sytuację trzeba potraktować poważnie. Do tej pory w tym sezonie nie było jeszcze tak dużego zagrożenia.
Środa i czwartek dają okno na zabieg
Środa i czwartek powinny dać warunki do wykonania zabiegu, a na weekend prognozowane są kolejne opady deszczu. To oznacza, że jeśli prognozy się sprawdzą, ochronę trzeba będzie prowadzić intensywniej niż do tej pory.
Po infekcji potrzebna jest kontynuacja ochrony
W większości sadów przed opadami wykonano dobry zabieg zapobiegawczy. Mimo to po takiej infekcji doradca zaleca kolejny zabieg, gdy tylko warunki będą odpowiednie.
Na ten moment wskazuje na rozwiązania z grupy SDHI albo inne rozwiązanie interwencyjne, które działają także przy niższych temperaturach. Jednocześnie przypomina o rotacji substancji czynnych, żeby nie opierać ochrony stale na tym samym mechanizmie działania.
Nie rekomenduje teraz opierania zabiegu na difenokonazolu. W jego ocenie obecne warunki pogodowe i temperatury przemawiają za innym wyborem. Jeśli z różnych przyczyn przed opadami nie udało się wykonać dobrego zabiegu zapobiegawczego, wtedy trzeba sięgnąć po rozwiązanie interwencyjne.
Po kwitnieniu wraca ochrona przed szkodnikami
Sady są już po kwitnieniu, więc trzeba wznowić ochronę przed szkodnikami. Chodzi głównie o mszyce i owocnicę. Zabieg insektycydowy można połączyć z ochroną fungicydową planowaną po infekcji.
Doradca przypomina też o motylach. W sadach są już obserwowane gąsienice zwójki różóweczki, które będą uszkadzać nie tylko liście, ale także zawiązki. Jeśli lustracja potwierdza ich obecność, potrzebny jest zabieg zwalczający.
