Gala numerem jeden w ofertach
Wczoraj przeanalizowaliśmy ogłoszenia z ostatniej doby zamieszczone w serwisie IGRIT, popularnym także wśród sadowników. Najpierw chcieliśmy sprawdzić, jak wygląda stosunek liczby ofert „kupię” do „sprzedam”. Okazało się, że jest niemal równy. Tyle samo ogłoszeń dotyczyło sprzedaży jabłek, co chęci ich kupna.
Kupujący szukają przede wszystkim Gali – paskowanych i tych z rozmytym rumieńcem. Pojawia się również Gala Must. Sporo jest też ofert zakupu Paulareda, Delikatesa czy Lobo. W ogłoszeniach przewijają się również Ligol, Szampion i Golden, a pojedynczo także inne odmiany.
Również sadownicy obecnie sprzedają głównie Galę prosto z drzewa. Jest też spora grupa ofert dotyczących jabłek z poprzedniego sezonu. Pojawiają się zestawy: Idared, Najdared, Red Jonaprince, często z dopiskiem o kontrolowanej atmosferze, SmartFreshu albo świeżo otwartej komorze.
Kupię jabłka. Bez ceny
Jednak najciekawsze wnioski pojawiają się, jeśli spojrzymy na okienko, w którym powinna pojawić się cena. Spośród 101 ofert kupna tylko 12 zawierało konkretną stawkę. To 11,9 proc. Czyli cenę zdecydował się podać mniej więcej co ósmy kupujący.
Można się domyślać, dlaczego tak się dzieje. Publiczne podanie stawki często natychmiast wywołuje komentarze: że za mało, że ktoś zaniża ceny, że inna firma płaci więcej. Kupujący wolą więc podać odmianę, kaliber i wymagania, a o cenie rozmawiać już przez telefon. Można to zrozumieć, co nie znaczy, że można to pochwalić.
Tyle że właśnie na to od dawna narzekają sadownicy. Skoro ktoś zamieszcza ogłoszenie „kupię jabłka”, dobrze byłoby od razu wiedzieć, ile za nie oferuje. Sadownik mógłby porównać stawki i zdecydować, gdzie opłacalniej sprzedać. Ale chyba chodzi właśnie o to, żeby sadownik porównać nie mógł, a przynajmniej nie tak prosto.
Sprzedam jabłka. Też bez ceny
Niestety, jeśli spojrzymy na oferty sprzedaży, jest nieco lepiej, ale... Wśród 108 ogłoszeń o sprzedaży aż 64,8 proc. sprzedających ceny nie podało. Dużo mówi się o tym, że sadownicy powinni odpowiednio wyceniać swoje owoce, znać swoje koszty produkcji, znać ich wartość i nie czekać wyłącznie na propozycję kupującego.
Jeżeli oczekujemy, że kupujący napisze jasno, ile zapłaci i jakie ma wymagania, to dlaczego sprzedający nie pisze jasno, za ile chce sprzedać? Tym bardziej że ten temat jest poruszany na każdym kroku. Dokładnie pięć lat temu również zastanawialiśmy się nad tym, dlaczego w ogłoszeniach tak często brakuje cen. Tamten artykuł kończył się pytaniem, czy coś zmieni się w kolejnych latach.
Minęło pięć lat. Kupujący nadal najczęściej nie podają, ile zapłacą. Sadownicy nadal najczęściej nie podają, za ile sprzedadzą. Transparentności nadal brakuje.
