Sad24
StoryEditorSkup śliwek

Markety ograniczają zakupy polskich śliwek. Chcą powtórzyć scenariusz z czereśni?

Data:  30 lipca 2026Autor:
30 lipca 2026

Ceny skupu śliwek w zagłębiu grójeckim gwałtownie spadły z 3,00 do około 2,40–2,50 zł/kg. Handlowcy wskazują, że sieci handlowe ograniczyły zamówienia, wybierając tańsze owoce z Serbii oraz Bośni i Hercegowiny.

Ceny skupu śliwek w zagłębiu grójeckim gwałtownie spadły z 3,00 do około 2,40–2,50 zł/kg. Handlowcy wskazują, że sieci handlowe ograniczyły zamówienia, wybierając tańsze owoce z Serbii oraz Bośni i Hercegowiny.

Zanim przejdziemy do sedna problemu, warto podkreślić, że zbiory śliwek dopiero się zaczynają i jest jeszcze czas na jego rozwiązanie. Inaczej jest w przypadku wiśni, gdzie i tak mamy już pierwsze zwiastuny wzrostu cen. Z drugiej strony wszystko można wytłumaczyć wolnym rynkiem. Tylko czy pozwolimy, żeby w naszym kraju dwie czy trzy zagraniczne korporacje bezkarnie „rozstawiały po kątach” setki firm i tysiące rolników?

Aktualne ceny skupu śliwek – 30.07.2026

Większość grup producenckich w zagłębiu grójeckim rozpoczęła skup fioletowych odmian w miniony poniedziałek, 27.07.2026. Wyjściowe ceny praktycznie wszędzie wynosiły 3,00 zł/kg, jednak bardzo szybko spadły. We wtorek lub środę obniżyły się do 2,40–2,50 zł/kg. To nie koniec złych informacji, ponieważ duża grupa z zagłębia od dziś nie kupuje śliwek – z wyjątkiem owoców od udziałowców. Podaż w pozostałych podmiotach się zwiększy, a to może skutkować tylko jednym: kolejnymi obniżkami.

Warto również podkreślić, że nie jest to wewnętrzna polityka ani decyzja tej czy innej grupy. Grupa została pośrednio zmuszona przez sieć marketów do drastycznego ograniczenia zakupów.

Markety nie zamawiają

Pytamy więc handlowców o przyczynę. Nasi rozmówcy podkreślają, że kupcy z wybranych sieci praktycznie z dnia na dzień znacząco zmniejszyli zamówienia na śliwki. Największe sieci – tak samo jak w przypadku czereśni – mają pod dostatkiem ofert z południa Europy. Przede wszystkim z Serbii oraz Bośni i Hercegowiny. Warto dodać, że z powodu dużego urodzaju ceny w Serbii są w tym sezonie wyjątkowo niskie.

Jeden z naszych rozmówców mówi wprost, co usłyszał od kupca. Krajowa śliwka ma być dodatkiem do oferty z importu. Tak samo jak było to w przypadku czereśni. Zbiory w Polsce nie mają żadnego znaczenia. Korporacji nie interesuje też, co sadownicy zrobią z wyprodukowanymi owocami. Mają tańsze oferty z południa i to je wybierają.

Po raz kolejny można wszystko wytłumaczyć wolnym rynkiem. Problem polega na tym, że gdy dwa lub trzy podmioty dyktują warunki tysiącom, nie jest to już wolny rynek. Jest to oligopol i właśnie tak wygląda dziś handel detaliczny w Polsce.

Kolejny krok przewagi kontraktowej

Dziś w sieci Lidl widzimy kolejny etap przewagi kontraktowej zachodnich sieci. Otóż to kupiec wybiera oferty, a polscy dostawcy z jakiegoś powodu mogą nie zostać wybrani. Wtedy importowane owoce dostarcza niemiecka firma. Tak jak na załączonym zdjęciu. W tym wypadku widzimy przygnębiającą sytuację, w której polscy przedsiębiorcy są całkowicie „wycięci” z rynku i dochodów. Taką cenę trzeba zapłacić za oddanie handlu detalicznego obcemu kapitałowi...

Ktoś powie, że przecież my również eksportujemy swoje owoce i dostarczamy je do zachodnich firm za granicą. To prawda. Jednak nie znajdziemy sytuacji, w której polska firma dostarczałaby serbskie czereśnie do polskiego giganta mającego 1000 sklepów w Niemczech.

30. lipiec 2026 19:43