SAD24
StoryEditorImport śliwek

Import hamuje, ceny też. Co dzieje się dziś na rynku śliwek?

Data:  07 września 2026Autor:
07 września 2026

Paradoksalnie to urodzaj i niskie ceny najskuteczniej ograniczają import owoców do Polski. Dziś dobrze widać to na przykładzie śliwek – przy obecnych cenach krajowych owoców sprowadzanie ich z południa Europy po prostu się nie opłaca.

Paradoksalnie to urodzaj i niskie ceny najskuteczniej ograniczają import owoców do Polski. Dziś dobrze widać to na przykładzie śliwek – przy obecnych cenach krajowych owoców sprowadzanie ich z południa Europy po prostu się nie opłaca.

Nadal duża podaż śliwek

Od końca sierpnia podaż śliwek w Polsce jest bardzo duża. Późne odmiany dość obficie zaowocowały. W kilku publikacjach informowaliśmy już o systematycznym spadku cen od końca sierpnia. Obecnie w przypadku fioletowych odmian powyżej 32 mm przeważają stawki około 1,80 zł/kg.

„Ciasno” jest również na rynkach hurtowych. Dolny poziom cen wyznaczają dziś stawki w punktach skupu. Owoce lepszej jakości można sprzedać nieco drożej.

Nie ma miejsca na import

Ceny obowiązujące od ubiegłego tygodnia sprawiają, że importerzy nie ryzykują sprowadzania śliwek z południa. Najniższe oferty to dziś około 0,60 euro/kg z dostawą, czyli około 2,60 zł/kg. Na takim towarze „wypadałoby” jeszcze zarobić. Po doliczeniu marży cena zbliża się więc do górnego poziomu cen polskich śliwek. Żeby import był konkurencyjny, trzeba byłoby zejść jeszcze niżej, a na razie jest to raczej niemożliwe.

Paradoksalnie widzimy więc, że wysokie zbiory i nasycenie rynku krajowymi owocami to najskuteczniejsza metoda na ograniczenie importu. Najlepszym przykładem od lat są jabłka. Problem polega na tym, że dla sadowników oznacza to również niskie ceny i niższe dochody.

Z importu śliwek zrezygnowała również sieć Biedronka. Od ubiegłego tygodnia skupia się na oferowaniu polskich śliwek odmiany Węgierka Zwykła.

Serbskie śliwki zalały chorwacki rynek

W poprzednich publikacjach informowaliśmy o urodzaju w Serbii oraz Mołdawii. Oba kraje od lat aktywnie eksportują swoje nadwyżki. W tym sezonie mołdawskie śliwki trafiają przede wszystkim do Niemiec. Ich podaż na polskich rynkach hurtowych była jak dotąd symboliczna.

Podobnie jest dziś ze śliwkami serbskimi. W obu przypadkach na naszym rynku po prostu nie ma dla nich miejsca.

Sytuacja w Polsce sprawiła, że Serbowie ulokowali swoje nadwyżki przede wszystkim w Chorwacji. Tamtejsi sadownicy skarżą się w mediach branżowych, że serbski Stanley dosłownie zalał ich rynek. Ceny w ciągu tygodnia spadły z 1,10 do 0,50 euro/kg, czyli z około 4,74 do 2,16 zł/kg. Wiele firm przestało skupować chorwackie owoce...

Źródło: agrotv.net

07. wrzesień 2026 19:44