Sad24
StoryEditor

Na Ligola jeszcze za wcześnie, a zbiór już trwa. „Nie ma na co czekać”

Data:  14 września 2026Autor:
14 września 2026

Gala jest już po pierwszych zbiorze, ale na kolejne odmiany trzeba jeszcze poczekać. Przemysław Dąbrowski z Dziunina zdecydował się w tym czasie zebrać Ligola, mimo że owoce nie osiągnęły jeszcze dojrzałości zbiorczej. Po wiosennych przymrozkach plon na tej kwaterze jest jednak tak mały, że dalsze czekanie niewiele już zmieni.

Gala jest już po pierwszych zbiorze, ale na kolejne odmiany trzeba jeszcze poczekać. Przemysław Dąbrowski z Dziunina zdecydował się w tym czasie zebrać Ligola, mimo że owoce nie osiągnęły jeszcze dojrzałości zbiorczej. Po wiosennych przymrozkach plon na tej kwaterze jest jednak tak mały, że dalsze czekanie niewiele już zmieni.

Przemysław Dąbrowski prowadzi gospodarstwo w Dziuninie w gminie Mogielnica. Jest już po pierwszym etapie zbiorów Gali. Zarówno w przypadku paskowanych sportów, jak i Gali Must zdecydował się na zbiór dwuetapowy. Gala stosunkowo dobrze zniosła w jego gospodarstwie wiosenne przymrozki. Problemem były natomiast wybarwienie i wielkość części owoców, dlatego jabłka bez odpowiedniego koloru zostały na drzewach. Jak wyjaśnia sadownik, była to bardzo dobra decyzja – owoce, które zostały na drzewach, bardzo ładnie się wybarwiły i nadal przyrastają.

Przerwa między zbiorami

Po pierwszym przejściu Gali przyszła przerwa przed zbiorem kolejnych odmian. Przemysław Dąbrowski sprawdzał między innymi Lobo, Boskoopa i Ligola. Testy skrobiowe potwierdzają, że na właściwy termin zbioru tych odmian trzeba jeszcze poczekać. Mimo to dziś sadownik zdecydował się wejść w Ligola.

Rozmawiamy z nim w trakcie zbiorów. Jak mówi, Ligol nie nadaje się jeszcze do zbioru, jednak w przypadku tej kwatery dalsze czekanie niewiele by zmieniło. Po wiosennych przymrozkach owoców zostało tam bardzo mało. Temperatura spadła w gospodarstwie do około –5,5°C, a Ligol należy do odmian, które ucierpiały najmocniej.

– Od razu było widać, że tutaj zbioru nie będzie. Idziemy już kilkadziesiąt metrów i zrywamy po kilka jabłek. Nieco więcej jest ich w górnych partiach drzew, ale zbiór przebiega błyskawicznie – mówi.

Jak dodaje, jakość owoców również nie jest najlepsza, głównie ze względu na uszkodzenia pomrozowe. Oczywiście jabłka mogłyby jeszcze zostać na drzewach i przyrosnąć. Przy tak niewielkim plonie trzeba było jednak wziąć pod uwagę również organizację pracy w gospodarstwie.

Pracowników trzeba utrzymać

W decyzji o wcześniejszym zbiorze Ligola zadecydowała więc nie tylko skala strat. Na miejscu są pracownicy, natomiast odmiany, które powinny być zbierane w następnej kolejności, potrzebują jeszcze czasu. Zamiast robić całkowitą przerwę w zbiorach, gospodarze zdecydowali się wykorzystać ten moment na przejście przez mocno uszkodzoną kwaterę Ligola. Tempo pracy najlepiej pokazuje skalę tegorocznych strat. Zbiór rozpoczął się rano, a ekipa przeszła już kilka rzędów. 

Ligol nie jest jedyny

W gospodarstwie mocno ucierpiały również inne odmiany. Przemysław Dąbrowski wymienia Decostę, Boskoopa, odmiany z grupy Red Delicious, Red Jonaprinca i Glostera. Jak mówi, w przypadku Red Deliciousów owoce zostały głównie w górnych partiach drzew.

Lepiej sytuacja wygląda w Szampionie i Najdaredzie. Ten ostatni bardzo mocno kwitł i mimo przymrozków zbiory będą na dobrym poziomie. Dobrze poradziła sobie również Gala, co widać już po pierwszym etapie zbiorów.

Sadownik obserwuje podobną sytuację także w najbliższej okolicy. Ligol mocno ucierpiał również w sąsiednich gospodarstwach. W kwaterach, z których w poprzednich sezonach zbierano znacznie większe ilości owoców, tegoroczny zbiór może zakończyć się bardzo szybko. To samo widzi w przypadku innych odmian. W jego najbliższej okolicy (również w sadach, z których jabłka trafiają do przetwórstwa), jabłka są głównie w górnych partiach i zbiory posuwają się bardzo szybko. 

14. wrzesień 2026 14:05