Sad24
StoryEditorJabłka przemysłowe

Nie potrzebują jabłek? Stara zagrywka wraca, zanim ruszą zbiory

Data:  07 września 2026Autor:
07 września 2026

Gdyby piekarz powiedział Wam, że „w zasadzie w tym sezonie nie potrzebuje mąki”, pewnie zareagowalibyście śmiechem. Tymczasem właśnie taki przekaz słyszą dziś dostawcy jabłek przemysłowych. Jedni przetwórcy mówią, że surowiec nie jest im potrzebny, inni wstrzymują zakupy, a w branży trwa wyczekiwanie na to, z jaką ceną wyjdzie największa firma na rynku.

Gdyby piekarz powiedział Wam, że „w zasadzie w tym sezonie nie potrzebuje mąki”, pewnie zareagowalibyście śmiechem. Tymczasem właśnie taki przekaz słyszą dziś dostawcy jabłek przemysłowych. Jedni przetwórcy mówią, że surowiec nie jest im potrzebny, inni wstrzymują zakupy, a w branży trwa wyczekiwanie na to, z jaką ceną wyjdzie największa firma na rynku.

Stare zagrywki, ale niektórzy dają się nabrać

Przez lata zdążyliśmy przyzwyczaić się do przeróżnych zagrywek branży przetwórczej w Polsce. Nieraz pisaliśmy o straszeniu nadchodzącymi obniżkami, awariach linii produkcyjnych w kilkunastu zakładach jednocześnie czy powtarzanej do znudzenia argumentacji o „mitycznych” zapasach. Trzeba przyznać, że ten ostatni argument słyszymy już coraz rzadziej.

„W zasadzie to nie potrzebujemy jabłek”

Jesienią praktycznie codziennie rozmawiamy z przedsiębiorcami, którzy pośredniczą w handlu jabłkami przemysłowymi. Kilku z nich, niezależnie od siebie, przekazuje nam narrację, jaką słyszą od pracowników odpowiedzialnych za zakup surowca. Jest to kolejna, chyba już setna, próba przekonania dostawców, że jabłka przemysłowe nie są potrzebne. Słyszymy wypowiedzi w stylu: „(...) na razie jabłka nie są nam potrzebne”, „(...) przez jakiś czas możemy nie kupować” czy „(...) kupimy po cenie X, a jak nie kupimy, to trudno”.

Efekt takiego przekazu jest łatwy do przewidzenia – ma powstać wrażenie bardzo niskiego popytu na surowiec. To kolejna dobrze znana zagrywka, którą możemy dopisać do listy z pierwszego akapitu.

To nie wszystko. Dwóch dostawców przekazało nam informację, że znacząca, choć nie największa firma przetwórcza, wstrzymuje się z zakupami do 16 września. Znów wrócimy więc do wolnego rynku. Oczywiście mogą to zrobić. Mogą również nie kupować jabłek przemysłowych do 15 listopada. Kolejne podmioty czekają natomiast na cenę, z jaką dziś, 7 września wyjdzie największa firma na rynku.

Niepotrzebne? Zamknij bramę, wyłącz maszyny

Jeśli faktycznie surowiec do produkcji soków i koncentratów nie jest potrzebny któremuś podmiotowi, to apelujemy, żeby zamknął bramę i wywiesił szyld informujący o przerwie w pracy i skupie. Tylko wtedy można będzie uwierzyć w prawdziwość takich deklaracji. Tyle że w szczycie zbiorów trudno sobie wyobrazić, żeby duży zakład rzeczywiście zdecydował się na taki krok.

Trudno też o bardziej kuriozalny komunikat w środku sezonu. Sadownik czy dostawca może uwierzyć, że jabłka rzeczywiście nie są potrzebne, kiedy firma X czy Y faktycznie na dwa tygodnie zamknie skup i wyłączy linie produkcyjne. Dopóki bramy są otwarte, samochody z surowcem wjeżdżają, a zakłady pracują, opowieści o „niepotrzebnych” jabłkach warto traktować z odpowiednim dystansem.

Czy pamiętacie, żeby duży zakład w szczycie zbiorów rzeczywiście na dwa tygodnie wyłączył linie produkcyjne?

07. wrzesień 2026 13:15