Zbiory powinny już przyspieszać. Nie przyspieszają
Za kilkanaście dni rozpocznie się kalendarzowa jesień. O tej porze zbiory malin jesiennych powinny być już dość intensywne. Tymczasem z różnych rejonów docierają podobne informacje: owoców nadal nie ma dużo, a dojrzewanie przebiega wolniej, niż plantatorzy by sobie życzyli.
Na roślinach wciąż mamy kwiaty, ale pogoda również nie pomaga w przyspieszeniu zbiorów – trochę słońca, trochę deszczu, ale bez większych upałów. Owoce oczywiście w końcu dojrzeją. Pytanie tylko, kiedy. Najgorszy scenariusz byłby taki, gdyby większy wysyp malin zbiegł się z pogorszeniem pogody. Wtedy problemem będzie już nie tylko zebranie owoców, ale również utrzymanie ich jakości.
Przędziorek był i nadal jest
Pierwsza rzecz, której teraz nie odpuszczałbym na plantacji, to lustracja pod kątem przędziorków. Nie mamy upałów, więc szkodnik nie rozwija się obecnie tak dynamicznie jak przy wyższych temperaturach. Przędziorki jednak są, a na wielu plantacjach bardzo dobrze widać również ślady ich wcześniejszego żerowania.
Jednocześnie trwa już zbiór, więc możliwości ochrony są znacznie bardziej ograniczone. W tym okresie zwróciłbym uwagę między innymi na Prev-AM® oparty na olejku pomarańczowym oraz SILTAC. Pamiętajmy, że uszkodzony liść ma mniejszą powierzchnię, która może pracować właśnie wtedy, kiedy roślina musi wykarmić dojrzewające owoce.
Owoce w rosie. I zaczynają się problemy
Drugim tematem jest jakość samych malin. Wilgoci jest coraz więcej. Poranki są chłodniejsze, pojawia się rosa i owoce przez wiele godzin są mokre. Mam zdjęcia z plantacji malin i truskawek powtarzających owocowanie pod osłonami, gdzie przez długi czas z jakością nie było żadnego problemu. Wystarczyło jednak, że zaczęła pojawiać się nocna i poranna rosa. Owoce podczas zbioru wyglądały dobrze, a kilkanaście godzin później rozwijała się na nich szara pleśń.
I właśnie tego teraz najbardziej bym pilnował. Przy obecnej wilgotności owoce nadal trzeba zabezpieczać, ale w tym okresie szedłbym przede wszystkim w stronę rozwiązań, które można włączyć do programu ochrony podczas zbiorów. Mam tu na myśli między innymi Vaxiplant SL w połączeniu z preparatami zawierającymi Bacillus subtilis. Można również sięgać po rozwiązania wspierające naturalną odporność roślin, takie jak ExtraGo.
Malina ma być twarda także po zerwaniu
Przy większej wilgotności zwróciłbym uwagę również na jędrność i trwałość owoców. To, że zbierzemy ładną malinę, to jedno. Później musi ona jeszcze dobrze znieść pakowanie, transport i handel. Dlatego w tym okresie nadal widzę miejsce na wapń i krzem, stosowane przemiennie. Chodzi o to, żeby utrzymać dobrą jakość owoców aż do końca zbiorów.
Dojrzewanie trzeba przyspieszyć. Ale nie potasem
Najbardziej brakuje dziś tempa dojrzewania. Mamy początek września, więc nie ma już na co czekać – zależy nam na tym, żeby kolejne owoce możliwie szybko dochodziły do zbioru. Nie szedłbym jednak teraz w duże dawki potasu. Owszem, kojarzymy go z dojrzewaniem. Będzie też wpływał na wzrost owoców, ale jednocześnie mogą one tracić na jędrności. W tej chwili bardziej zależ nam na pobudzeniu samej rośliny – fotosyntezy i metabolizmu – żeby szybciej pracowała i sprawniej wykarmiała kolejne maliny.
Dlatego warto sięgnąć po substancje stymulujące, na przykład triakontanol. Pobudzenie fotosyntezy powinno przyspieszyć pracę rośliny, a przy okazji pomóc także tam, gdzie liście zostały wcześniej uszkodzone przez przędziorki. Jeśli roślina będzie pracowała sprawniej, kolejne owoce również powinny szybciej dojrzewać.
