Pąki już ruszyły
W wiśniach wyraźnie widać, że spokojniejszy etap sezonu się kończy. Pąki są mocno nabrzmiałe, a na wcześniejszych odmianach już się rozchylają. Nie wszędzie wygląda to tak samo, bo wiele zależy od stanowiska i lokalizacji, ale kierunek jest jeden: trzeba już myśleć o najbliższych zabiegach.
Góra gleby przesycha
Zdaniem dr Kukuły w strefie korzeniowej nadal jest jeszcze dość dobra dostępność wody. To oznacza, że nie mamy jeszcze całkowicie suchego profilu glebowego.
Problem pojawia się wyżej. Pierwsze 3–5 cm gleby w niektórych miejscach zaczynają już wyraźnie przesychać. Dotyczy to szczególnie stanowisk lżejszych, piaszczystych, a także tych kwater, gdzie gleba była wzruszona mechanicznie. Jeśli ktoś walczył z chwastami i przy okazji wymieszał nawozy w tej górnej warstwie, to na ten moment było to korzystne, ale właśnie ta warstwa dziś najszybciej traci wilgoć.
Co z tego wynika? Część składników podanych doglebowo nie będzie już pobierana tak sprawnie z wierzchniej warstwy. Jeśli nie spadnie konkretny deszcz, za chwilę trzeba będzie myśleć także o uruchomieniu nawodnienia.
Teraz prosty zabieg
Na ten tydzień dr Kukuła proponuje prosty zabieg: miedź plus lekkie dokarmianie dolistne. Miedź ma tu znaczenie głównie ochronne, przede wszystkim w kierunku raka bakteryjnego. To jest dziś podstawa.
Do tego warto dołożyć składniki, które roślina wykorzysta właśnie teraz. Azot i potas mają wesprzeć start wegetacji, budowę masy zielonej i pracę wiązek przewodzących. Uzupełnieniem może być fosfor, bo przy jeszcze mało aktywnym korzeniu jego pobieranie z gleby bywa ograniczone.
Saletra i MAP
dr Kukuła wskazuje dwa możliwe warianty zabiegu na teraz. Pierwszy to gotowa mieszanka na początek wegetacji, na przykład FA Początek Wegetacji w dawce 1 worek na 3 ha.
Drugi wariant to saletra potasowa 7 kg/ha + MAP 1,5 kg/ha w mieszaninie z produktem miedziowym. W tym układzie saletra potasowa dostarcza azotu i potasu, a MAP uzupełnia zabieg przede wszystkim o fosfor.
Dawka zależy od pogody
W przypadku saletry potasowej dr Kukuła zaznacza jeszcze jeden ważny szczegół. Zakres 5–7 kg/ha warto dopasować do warunków pogodowych. Przy pogodzie słonecznej lepiej zejść bliżej 5 kg/ha, żeby nie uszkodzić młodych tkanek. Jeśli jest pochmurno, można podać 7 kg/ha.
Na tym etapie nie chodzi jeszcze o rozbudowane dokarmianie. To ma być prosty zabieg na początek: miedź oraz lekkie wsparcie rośliny azotem, potasem i ewentualnie fosforem.
Po kilku dniach drugi etap
Jeśli prognozy się sprawdzą i zrobi się naprawdę ciepło, rozwój wiśni przyspieszy. dr Kukuła ocenia jednak, że nie nastąpi to błyskawicznie. Jego zdaniem do Świąt pąki mogą jeszcze bardziej popękać i zacząć wysuwać kwiaty, ale etap wydłużania szypułki, biały pąk i samo kwitnienie są jeszcze przed nami.
Przy obecnym przebiegu pogody i na wcześniejszych odmianach pierwsza dekada kwietnia może być momentem wejścia w biały pąk. I właśnie wtedy trzeba będzie przejść do kolejnego zabiegu.
Bor i molibden
W drugim kroku nacisk przesuwa się już na przygotowanie drzew do kwitnienia. Zdaniem dr Kukuły wtedy trzeba postawić przede wszystkim na bor i molibden. To te składniki mają poprawiać przebieg kwitnienia i żywotność pyłku. Dzięki nim kwitnienie powinno być pełniejsze, a potencjał zawiązania lepszy.
W tym zabiegu można też rozważyć dodatek mocznika, ale raczej jako uzupełnienie mieszaniny niż główny element dokarmiania. Do takiego rozwiązania można dołożyć również algi morskie, a jeśli w sadzie są widoczne uszkodzenia, także niewielką dawkę aminokwasów.
Jeśli będzie taka potrzeba, w drugim kroku można wrócić również do niewielkiego dodatku MAP.
Co najważniejsze
Na dziś kierunek jest prosty. W tym tygodniu, jeśli pogoda pozwoli, najpierw zabieg miedziowy z lekkim wsparciem dolistnym. Dopiero w kolejnym kroku, bliżej białego pąka, warto wejść z zabiegiem ukierunkowanym na kwitnienie, czyli z borem, molibdenem i biostymulacją.

