Nowi mieszkańcy wsi nie życzą sobie, aby ktoś wykonywał zabiegi nocą. Dzwonią na policję, kiedy strzela armata przeciwgradowa albo przez kilka godzin pracuje wiatrak przeciwprzymrozkowy. My wiemy, że sadownicy nie robią tego nikomu na złość. Zabieg często trzeba wykonać właśnie wieczorem lub nocą ze względu na pogodę, temperaturę, wiatr czy aktywność owadów zapylających. Wiatrak przeciwprzymrozkowy też nie pracuje dlatego, że ktoś postanowił obudzić sąsiadów o trzeciej nad ranem.
Nie oznacza to jednak, że wiedzą o tym wszyscy. Nie raz i nie dwa słyszeliśmy historie o nowych sąsiadach, którym przeszkadzał zapach obornika, przejazd ciągnika albo hałas związany z pracami wykonywanymi wieczorem i w nocy.
Dlatego projekt ustawy o ochronie rolniczych funkcji produkcyjnych wsi od początku budził również wśród sadowników spore nadzieje. Największa zmiana, na którą mogli liczyć sadownicy, z projektu wypadła. Jeśli sąsiad wezwie policję z powodu nocnego zabiegu czy pracującego wiatraka przeciwprzymrozkowego, nowe przepisy nie dają sadownikowi dodatkowej ochrony. Zmiana pojawia się dopiero wtedy, gdy konflikt trafi do sądu cywilnego.
Nocna praca miała być chroniona. Tego zapisu już nie ma
Tu sadownicy mogli wiązać z ustawą największe nadzieje. We wcześniejszej wersji projektu zapisano wprost, że rolnik nie miał podlegać karze za zakłócanie spokoju lub spoczynku nocnego, jeżeli hałas wynikał z prowadzenia działalności rolniczej zgodnie z prawem i zasadami prawidłowej gospodarki rolnej.
Czyli, mówiąc najprościej: jeśli trzeba było wykonać nocny zabieg, uruchomić wiatrak przeciwprzymrozkowy albo wykonać inną konieczną pracę w gospodarstwie, sam hałas nie miał oznaczać kary za zakłócanie nocnego spokoju.
Ten zapis wzbudził jednak sporo zastrzeżeń podczas konsultacji. Krytykowano przede wszystkim to, że obejmował zbyt szeroko całą działalność rolniczą. Pojawiały się propozycje, żeby ochronić tylko te nocne prace, których rzeczywiście nie można przełożyć – na przykład ze względu na pogodę czy wymagania agrotechniczne.
Ostatecznie z projektu skierowanego do Sejmu cały ten przepis zniknął. Nie ma już zmiany Kodeksu wykroczeń, która chroniłaby rolnika przed karą za zakłócanie spokoju lub spoczynku nocnego podczas prowadzenia działalności rolniczej. Aktualny druk nr 3029 przewiduje natomiast zmiany m.in. w Kodeksie cywilnym.
Co zostało dla sadowników?
Został przepis, który może pomóc sadownikowi, kiedy konflikt z sąsiadem trafi do sądu. Jeżeli sadownik prowadzi gospodarstwo zgodnie z prawem i zasadami prawidłowej gospodarki rolnej, hałas, zapachy czy inne uciążliwości związane z jego pracą mają być co do zasady traktowane jako normalny element działalności rolniczej. Co ważne, produkcja sadownicza została w projekcie wymieniona wprost. Sąsiad nadal będzie mógł pójść do sądu i domagać się ograniczenia uciążliwości. Sadownik działający zgodnie z prawem ma jednak mieć w takim sporze mocniejszą pozycję. To właśnie jedna z głównych zmian zapisanych w projekcie.
Nie oznacza to zgody na wszystko. Jeżeli zabieg czy inna praca zostaną wykonane niezgodnie z przepisami, ta ochrona nie zadziała. Dotyczy to również przepisów związanych ze stosowaniem środków ochrony roślin.
Policja czy sąd? Na tym przykładzie widać różnicę
Sąsiad dzwoni na policję, bo w nocy pracuje wiatrak przeciwprzymrozkowy. Wcześniejszy projekt zakładał, że sadownik prowadzący działalność zgodnie z prawem nie będzie za taki hałas karany. Tego zapisu już nie ma.
Jeśli jednak ten sam sąsiad pójdzie do sądu i będzie chciał ograniczyć działalność gospodarstwa z powodu hałasu czy innych uciążliwości, wtedy ma działać przepis, który pozostał w projekcie. Sadownik prowadzący gospodarstwo zgodnie z prawem ma mieć w takim sporze mocniejszą pozycję.
Kupujesz dom obok sadu? Masz wiedzieć, z czym to się wiąże
Jest jeszcze jedna zmiana. Jeśli ktoś kupuje nieruchomość na terenie, na którym zgodnie z planem może być prowadzona działalność rolnicza, w akcie notarialnym ma znaleźć się odpowiednie oświadczenie. Kupujący potwierdzi, że wie, iż w sąsiedztwie mogą pojawiać się hałas, zapachy, ruch ciągników i innych maszyn czy prace polowe. I że takie warunki akceptuje.
Nie oznacza to, że później nie będzie mógł się skarżyć. Będzie mógł. Trudniej będzie jednak twierdzić, że obecność maszyn, hałasu czy innych typowych skutków działalności rolniczej była dla niego zaskoczeniem.
MRiRW: przepis był zbyt szeroki
Ministerstwo Rolnictwa w odpowiedzi na zapytanie naszej redakcyjnej koleżanki, Kamili Szałaj (Tygodnik Poradnik Rolniczy), potwierdza, że zmiana art. 51 Kodeksu wykroczeń została usunięta z projektu po uwagach zgłoszonych podczas opiniowania, uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych. Jak wyjaśnia resort, decyzja nie wynikała z zakwestionowania potrzeby ochrony rolników wykonujących niezbędne prace. – Zaproponowany instrument prawny jest niecelowy, zbyt szeroki i może prowadzić do skutków przeciwnych do zamierzonych – czytamy w odpowiedzi MRiRW.
Resort argumentuje, że odpowiedzialność z art. 51 Kodeksu wykroczeń dotyczy zachowań o charakterze wybryku, a więc takich, które rażąco naruszają przyjęte zasady współżycia społecznego. – Prowadzenie uzasadnionych prac rolniczych co do zasady nie spełnia tych przesłanek – podkreśla ministerstwo. MRiRW powołuje się również na orzecznictwo, zgodnie z którym praca rolnicza, nawet jeśli powoduje hałas, nie jest sama w sobie czynem społecznie szkodliwym ani zakłóceniem porządku publicznego. Resort zaznacza jednocześnie, że projekt nadal jest procedowany w Parlamencie i na kolejnych etapach mogą być do niego zgłaszane poprawki.
