Listopad 2018 – tanie jabłka deserowe
Bez wątpienia mamy rok nieurodzaju w stosunku do naszego potencjału produkcyjnego. Niestety od początku zbiorów nie widzimy potwierdzenia tego faktu w cenach. Zbiory są bliższe tym z 2017 roku, gdy jabłka były drogie. Z kolei ceny są realnie bliższe wyjątkowo urodzajnemu i taniemu rokowi 2018.
Na jakiej podstawie tak sądzimy? Na podstawie kalkulatora inflacji i bardzo miarodajnej metody Big Maca. Najpierw przypomnijmy sobie ówczesne ceny jabłek na sortowanie powyżej 70 mm średnicy. Na początku listopada 2018 roku stawki wyglądały następująco:
- Gala paskowana – 1,20–1,40 zł/kg
- Golden Delicious – 0,70 zł/kg
- Szampion, Ligol, Jonagored – 0,45 zł/kg
- Idared, Gloster – 0,35 zł/kg
Gala jest dziś realnie tańsza niż w 2018 roku
Mamy 2026 rok. Za nami pandemia, lata systematycznego dodruku pieniądza, a wojna nadal trwa. Ceny sprzed ośmiu lat, przedstawione wyżej, prezentujemy teraz w formie równowartości w dzisiejszych złotych, po uwzględnieniu inflacji liczonej metodą Big Maca. W skrócie: „tamto” 1,20 zł to dzisiejsze 2,60 zł.
- Gala paskowana – 2,60–3,00 zł/kg
- Golden Delicious – 1,50 zł/kg
- Szampion, Ligol, Jonagored – 1,00 zł/kg
- Idared, Gloster – 0,80 zł/kg
Widzimy, że aktualna cena Gali na sortowanie (najczęściej 2,00 zł/kg) wypada obecnie znacznie gorzej niż w najbardziej urodzajnym roku w historii. Golden jest realnie tylko nieco droższy. W lepszych cenach sprzedamy popularne odmiany oraz Idareda i Glostera.
Jeśli policzymy inflację metodą CPI, to cena Gali realnie nie zmieniła się, a ceny pozostałych odmian są obecnie bardziej atrakcyjne. Z drugiej strony od lat spotykamy się z opiniami części ekonomistów, że wyliczenia inflacji według GUS są niedoszacowane.
Jabłek jest znacznie mniej, ale ich siła nabywcza spada
Problemu w zasadzie by nie było, gdybyśmy mówili o relacji większych zbiorów do rosnącej inflacji. Niestety mówimy o sezonie z dotkliwymi przymrozkami. W zależności od prognozy tegoroczne zbiory wyniosły 54% lub 64% tych z 2018 roku. Mimo to paskowane sporty Gali sprzedajemy realnie taniej niż wtedy.
Opisanie wszystkich przyczyn tego zjawiska to temat co najmniej na pracę magisterską z ekonomiki rolnictwa. Przeciętny sadownik nie interesuje się złożonymi zależnościami finansowymi, tylko tym, ile chleba, paliwa czy środków ochrony roślin będzie mógł kupić za tonę jabłek. Niestety tych produktów może kupić coraz mniej. W tym miejscu zapewne usłyszymy najprostszą receptę na poprawę sytuacji – ograniczenie nasadzeń.
