Grad spadł dwa dni z rzędu
Za nami pierwsze wiosenne burze. Po ciepłej niedzieli wielkanocnej miejscami pojawiły się opady o charakterze burzowym, które przyniosły nie tylko krupę śnieżną, ale także grad. Jak zwykle przy takich zjawiskach, opad miał bardzo lokalny charakter, dlatego trudno dziś określić jego dokładny zasięg w całym regionie grójecko-wareckim.
Ucierpiały między innymi sady w miejscowości Horingi. Jak relacjonuje pan Piotr, sadownik z tej miejscowości, w jego sadzie grad wystąpił dzień po dniu. Zarówno w poniedziałek, jak i we wtorek. W poniedziałek burza z opadami gradu pojawiła się bardzo wczenie rano, po godz. 6:00. Trwała około 30 minut. Sytuację pogorszył bardzo silny wiatr. Chociaż szkody nie są duże, sam zastanawia się, jak drzewa zareagują na stres (w sadzie zostało przeprowadzone wczeniej cięcie korzeni). We wtorek opad gradu był już na szczęście symboliczny.
Zdjęcia pokazują też, że nie była to wyłącznie krupa śnieżna. Mimo bardzo wczesnej pory jak na początek kwietnia w sadach spadł grad o dużej średnicy, który zostawił ślady na młodych liściach.
Liście już ucierpiały
Na tym etapie wegetacji nie widać jeszcze szkód, które mogłyby przełożyć się na wielkość plonu. Nie zmienia to jednak faktu, że liście zostały uszkodzone, a to zawsze oznacza gorszy start sezonu. Właśnie teraz aparat asymilacyjny odgrywa ważną rolę, dlatego takie uszkodzenia są wyraźnym minusem na początku wegetacji.
