]Sad24
StoryEditor

Pomoc po przymrozkach. Straty w sadzie nie wystarczą, liczy się całe gospodarstwo

Data:  03 listopada 2026Autor:
03 listopada 2026

Nawet całkowita utrata plonu w sadzie nie musi oznaczać prawa do pomocy po przymrozkach. Wszystko zależy od tego, co jeszcze uprawia sadownik. Lubelska Izba Rolnicza chce zmiany zasad, które od lat budzą zastrzeżenia producentów owoców.

Nawet całkowita utrata plonu w sadzie nie musi oznaczać prawa do pomocy po przymrozkach. Wszystko zależy od tego, co jeszcze uprawia sadownik. Lubelska Izba Rolnicza chce zmiany zasad, które od lat budzą zastrzeżenia producentów owoców.

Straty w sadzie są, a pomocy może nie być

Z takim problemem spotykaliśmy się już nieraz. Co z tego, że po przymrozkach straty w sadzie są bardzo duże, jeśli w gospodarstwie są też inne uprawy, w których strat nie było? Próg strat zazwyczaj oblicza się dla całego gospodarstwa, a nie tylko dla sadu. Jeśli więc łączne straty nie przekroczą 30%, pomocy nie będzie, nawet jeśli w samym sadzie byłyby one całkowite. A przecież sad i tak trzeba było choćby minimalnie chronić i nawozić.

Zmiany tych zasad domaga się teraz Lubelska Izba Rolnicza. W stanowisku z 30 października jej zarząd zwraca uwagę, że obecny sposób obliczania strat jest niekorzystny dla gospodarstw, w których prowadzi się różne uprawy. Izba chce, żeby przy przyznawaniu pomocy liczyły się straty w konkretnej uprawie, a nie w całym gospodarstwie.

Dlaczego liczą się straty w całym gospodarstwie?

Trwa właśnie nabór wniosków o pomoc po przymrozkach, gradzie, deszczu nawalnym i huraganie. Co prawda sadownicy są z niego wyłączeni, ale obowiązuje w nim dokładnie taka zasada, o jakiej pisaliśmy wyżej. Straty muszą przekraczać 30% średniej rocznej produkcji roślinnej całego gospodarstwa. Przykładowo, jeśli przymrozki zniszczyły 90% plonu w jednej uprawie, ale pozostałe nie ucierpiały, straty obliczone dla całego gospodarstwa mogą być niższe niż 30%. Producent nie spełni wtedy warunku przyznania pomocy, choć w konkretnej uprawie poniósł ogromne szkody.

Lubelska Izba Rolnicza proponuje więc, żeby ten próg odnosił się do uprawy, która ucierpiała. Wówczas sadownik, który stracił większość plonu jabłek czy wiśni, nie byłby pozbawiony pomocy tylko dlatego, że zebrał zboże albo inne rośliny.

Sadownicy wyłączeni z obecnej pomocy

Izba porusza również drugą kwestię. Chce, aby z obecnego naboru mogli korzystać także producenci owoców. Na razie program nie obejmuje bowiem sadów i plantacji krzewów owocowych. Trzeba jednak przypomnieć, że Ministerstwo Rolnictwa już wcześniej zapowiadało osobną pomoc dla sadowników poszkodowanych przez tegoroczne przymrozki. Polska wystąpiła też do Komisji Europejskiej o nadzwyczajne środki na ten cel.

Na szczegóły nadal czekamy. Nie znamy jeszcze terminu naboru ani ostatecznych warunków przyznawania rekompensat. Pozostaje więc pytanie, jak będą liczone straty w osobnym programie dla sadowników. Jeśli znów trzeba będzie wykazać ponad 30% strat w całym gospodarstwie, część producentów owoców może zostać bez pomocy. I niekoniecznie dlatego, że przymrozki wyrządziły u nich małe szkody. Wystarczy, że oprócz sadu mają inne uprawy, z których udało się zebrać plon.

03. listopad 2026 09:41