Pożar zniszczył przechowalnię i sprzęt
Pożar wybuchł w nocy z 3 na 4 lipca, krótko po północy. Z hali ogień przeniósł się na składowane w pobliżu skrzyniopalety. Strażacy bronili również budynków mieszkalnych i sadu, a akcję utrudniały problemy z wodą.
Mimo że z ogniem walczyło ponad 100 strażaków, spłonęła przechowalnia owoców z kontrolowaną atmosferą. W środku były sortownia, ciągniki, kombajn i opryskiwacze.
Bez przechowalni i maszyn
Bez tego sprzętu dalsza praca w gospodarstwie i tegoroczne zbiory są poważnie zagrożone. To także brak miejsca na jabłka z nadchodzących zbiorów oraz utrata maszyn potrzebnych w codziennej pracy.
Jak wyjaśniają znajomi rodziny, nikt nie ucierpiał i to najważniejsza wiadomość, bo straty materialne można odbudować. Poszkodowani sadownicy wychowują piątkę dzieci. Ubezpieczenie pokryje jednak tylko część strat, a rodzina nie wie jeszcze, kiedy otrzyma pieniądze.
Potrzebne wsparcie
Dla poszkodowanych uruchomiono zbiórkę „Wsparcie rodziny po pożarze”. Na jej koncie jest 112 141 zł.
Zebrane pieniądze mają pomóc rodzinie odbudować gospodarstwo po pożarze. Jeśli macie możliwość wsparcia poszkodowanych, tutaj link do zbiórki: Wsparcie rodziny po pożarze
