Drobna plamistość liści jest dziś najważniejszym problemem
W tej chwili w uprawie wiśni mamy duże zagrożenie ze strony drobnej plamistości liści. Potwierdzają to modele chorobowe RIMpro. Za nami kilka dni deszczowej pogody i umiarkowanych temperatur, a już po poprzedniej fali opadów wielu sadowników mówiło, że widzi pierwsze liście porażone przez drobną plamistość.
Nie wiemy jeszcze, jak dalej będzie kształtowała się pogoda, ale zbiory Łutówki zbliżają się wielkimi krokami. Liście porażone przez drobną plamistość zdecydowanie utrudniają zarówno zbiór ręczny, jak i mechaniczny. Chodzi tu szczególnie o czas, który musimy poświęcić na ich wybieranie. Druga kwestia to fakt, że masowo opadające liście to gorsza fotosynteza, a to oznacza słabsze odżywienie dojrzewających owoców i gorsze przygotowanie drzew do kolejnego sezonu. Jeśli defoliacja zacznie się wcześnie i będzie silna, problem nie kończy się na samym zbiorze. Ucierpi także kondycja drzew po zbiorach.
Nie można też zapominać o brunatnej zgniliźnie drzew pestkowych. Deszcz bez wątpienia poprawił sytuację, jeśli chodzi o rozmiar wiśni, które w wielu przypadkach cierpiały z powodu niedoboru wody, ale jeśli opady się utrzymają, zwiększy się też presja chorób grzybowych.
Tam, gdzie do zbiorów pozostało jeszcze sporo czasu, można wykonać zabieg
W sadach, gdzie owoce są jeszcze niedojrzałe i nie rozpoczęto zbioru, warto wykonać zabieg pod tym kątem, jeśli wcześniej nie został wykonany. Trzeba oczywiście bardzo dokładnie pilnować karencji, żeby przy doborze rozwiązania nie przekroczyć terminu.
W takiej sytuacji można sięgnąć po rozwiązania takie jak Luna Sensation (drobna plamistość) lub Luna Experience (brunatna zgnlizna).
Bardzo dobrze na brunatną zgniliznę drzew pestkowych działają również Revyona i Sercadis.
