Drabina wciąż jest obecna, ale to coraz trudniejsze rozwiązanie
Są nadal osoby, chociaż jest ich już coraz mniej, które wolą zbierać jabłka „na akord” w pojedynkę z użyciem lekkiej aluminiowej drabiny, zamiast z platform, przyczep i przyczepek ciągnikowych. Takie podejście wiąże się jednak z dużym wysiłkiem, nie tylko związanym ze zrywaniem owoców, lecz przede wszystkim z dźwiganiem na „brzuchu” niekiedy nawet 4–5 ton owoców dziennie. Dlatego też z przyczep i platform, które opracowano niegdyś z myślą o kobietach, osobach starszych i niepełnosprawnych, których nie stać na znaczny wysiłek, korzystają dzisiaj i młodzi, w pełni sprawni pracownicy, którzy obecnie na rynku pracy dyktują oczekiwane warunki zatrudnienia i wymuszają użycie na większą skalę urządzeń pomocniczych przy zbiorze jabłek.
Przyczepy pomagają, ale nie rozwiązują problemu
Popularne zestawy (4–6 szt.) wózków na skrzyniopalety ułatwiające zbiór i transport jabłek na krótkich dystansach nie rozwiązują problemu zbioru owoców z wysokich drzew, dlatego coraz bardziej popularne stają się jedno- i dwuosiowe przyczepy ciągnikowe z regulowaną hydraulicznie wysokością podestu. Daleko im jednak od platform samojezdnych, choć wygrywają z nimi ceną, ale ustępują funkcjonalnością i bezpieczeństwem z uwagi na brak płynnej wymiany skrzyniopalet, polegającej na bezkolizyjnym załadunku pustych opakowań i odbiorze pełnych skrzyń w trakcie zbioru. Z konieczności puste skrzynie są załadowywane na placach manewrowych w sadzie przy użyciu podnośnika ciągnikowego, a następnie w taki sam sposób i w tym samym miejscu są rozładowywane po ich napełnieniu.
Największy problem to bezpieczeństwo
Największe kontrowersje budzi przejazd z pełnymi skrzyniopaletami do miejsca rozładunku z dwóch powodów. Po pierwsze, pracownicy nie mają w tym czasie zajęcia, a po drugie wiąże się to z dużym ryzykiem. Należy bowiem pamiętać, że przejazd odbywa się z ładunkiem o masie 1,2–1,6 tony znajdującym się na wysokości blisko 2 m. Wysoko położony środek ciężkości w połączeniu z niewielkim rozstawem kół nie zapewnia wystarczającej stabilności poprzecznej i wówczas o nieszczęście nietrudno. Podobne wątpliwości budzi przemieszczanie się do kolejnego międzyrzędzia z częściowo napełnionymi skrzyniopaletami i, jak znam życie, z pracownikami na platformie – to śmiertelne zagrożenie dla znajdujących się tam ludzi! W związku z tym konstruktorzy takich przyczep i ich użytkownicy powinni mieć więcej wyobraźni. Dotyczy to zwłaszcza przyczep jednoosiowych i zbioru owoców w pagórkowatym terenie.
Samojezdne platformy są najbardziej funkcjonalne
Najbardziej funkcjonalne są opracowane w Holandii, już ponad 50 lat temu, samojezdne pojazdy typu „Pluk-o-trak”, nazywane nie wiem czemu „kombajnami”, w których jabłka układa się bezpośrednio na przenośnikach z pominięciem popularnych „zbieraczy”. Z powodu wysokiej ceny musiały jednak czekać ponad 30 lat na ich szersze zastosowanie w praktyce sadowniczej. Zresztą nie ma się czemu dziwić. Są to bowiem dość skomplikowane maszyny samojezdne z napędem na cztery koła, wyposażone w rozbudowaną hydraulikę siłową i dlatego nie ma powodu, aby kosztowały dużo mniej od ciągników.
Szansa dla krajowych producentów
Pewne nadzieje na niższą cenę zakupu dają krajowi producenci, mając na uwadze, że obecnie budowa większości maszyn ogrodniczych w Polsce i UE polega na ich składaniu z tych samych „klocków”. Polskie firmy wygrywają w tym wyścigu, ponieważ mają już wystarczające doświadczenie i są mocno osadzone na krajowym rynku, tak jak np. producenci opryskiwaczy, a co najważniejsze – nie jest to produkcja, którą można zautomatyzować. Z tego powodu nakłady pracy przy ich wytwarzaniu są takie same jak w Polsce i innych rozwiniętych krajach, ale za godzinę pracy wciąż płaci się u nas dużo mniej.
W przyszłości trzeba będzie konkurować jakością
Należy jednak mieć na uwadze, że argument niższych kosztów pracy w Polsce kiedyś się skończy i przyjdzie nam wówczas konkurować nowoczesnością i jakością, a nie ceną. Jestem jednak głęboko przekonany, że w takiej sytuacji polscy producenci maszyn też sobie poradzą, choćby przez poszerzenie możliwości i wydłużenie czasu pracy samojezdnej platformy. Szczególnie że platformę można wykorzystać nie tylko do zbioru jabłek, lecz także do formowania drzew, letniego cięcia i przerzedzania zawiązków.
