Sad24
StoryEditor

Sadownicy uprawiający grusze chcą walczyć o powrót spirotetramatu. Czy w Polsce możliwy jest wyjątek?

Data:  23 marzec 2026Autor:
23 marzec 2026

Sadownicy uprawiający grusze chcą poruszyć nasze środowisko i wspólnie walczyć o powrót spirotetramatu, bo po wycofaniu tej substancji ochrona przed miodówką będzie znacznie trudniejsza. W rozmowie z Michałem Kotem, sadownikiem produkującym gruszki, dyskutujemy o możliwościach. Takie możliwości przewidują przepisy, ale wymagają one konkretnych działań i mocnego uzasadnienia.

Sadownicy uprawiający grusze chcą poruszyć nasze środowisko i wspólnie walczyć o powrót spirotetramatu, bo po wycofaniu tej substancji ochrona przed miodówką będzie znacznie trudniejsza. W rozmowie z Michałem Kotem, sadownikiem produkującym gruszki, dyskutujemy o możliwościach. Takie możliwości przewidują przepisy, ale wymagają one konkretnych działań i mocnego uzasadnienia.

Problem, który dotknął producentów gruszek

W ostatnich latach sadownicy w całej Europie mierzą się z konsekwencjami zmian regulacyjnych dotyczących środków ochrony roślin. Jednym z najbardziej odczuwalnych przykładów jest wycofanie substancji aktywnej spirotetramat, znanej z preparatu Movento 100 SC.

Środek ten był jednym z kluczowych narzędzi w zwalczaniu szkodników ssących w sadach, szczególnie miodówki gruszowej (Cacopsylla pyri). Po zakończeniu okresu przejściowego w 2025 roku preparat nie jest już standardowo dostępny do stosowania w krajach Unii Europejskiej.

Dla producentów gruszek oznacza to naprawdę duży problem, ponieważ Movento wyróżniało się unikalnym mechanizmem działania systemicznego w dwóch kierunkach – w ksylemie i floemie rośliny. Dzięki temu środek docierał do młodych przyrostów i skutecznie ograniczał populację szkodników.

– Dla nas, jako producentów gruszek, zwalczanie miodówki gruszowej jest jednym z największych wyzwań. Miodówka wysysa soki z młodych przyrostów, wydziela spadź pokrywającą owoce, co sprzyja rozwojowi grzybów sadzakowych, a także osłabia wzrost drzew. Przy rosnących kosztach produkcji wycofanie kluczowej substancji w ochronie jest dla nas po prostu strzałem w kolano – mówi Michał Kot.

Nie ma wątpliwości, że presja miodówki gruszowej może mocno odbić się na kondycji drzew i jakości owoców. Przy silnej presji szkodnika straty mogą być dotkliwe. Nie wspominając już o ciągle rosnących kosztach uprawy. Sadownicy obawiają się większego ryzyka strat i trudniejszej ochrony. Uprawa grusz już dziś jest bardzo dużym wyzwaniem, a po utracie jednej z kluczowych substancji może być jeszcze trudniej.

Przepisy dają furtkę, ale to nie jest prosty powrót

Warto jednak zauważyć, że przepisy przewidują rozwiązania nadzwyczajne, choć ich zastosowanie nie jest proste.

Unijne prawo przewiduje możliwość wydania zezwolenia awaryjnego na maksymalnie 120 dni, jeśli pojawia się zagrożenie, którego nie da się opanować innymi metodami. Taką możliwość daje art. 53 rozporządzenia 1107/2009.

Taki wyjątek, o ile zostałby zastosowany, ma charakter czasowy, ograniczony i wymaga mocnego uzasadnienia. Komisja Europejska opisuje ten mechanizm jako rozwiązanie nadzwyczajne, a państwa członkowskie muszą wykazać jego zasadność.

Co zatem?

Co musiałoby się wydarzyć w Polsce

Aby uruchomić taką procedurę, konieczne jest zaangażowanie kilku instytucji. W Polsce kluczową rolę odgrywa Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi – jako organ wydający decyzję administracyjną – a także instytucje opiniujące i oceniające zasadność takiego rozwiązania. Wniosek o autoryzację awaryjną najczęściej składają organizacje branżowe, takie jak Związek Sadowników RP, organizacje producentów owoców i izby rolnicze.

Jak mówi Michał Kot, w ostatnich latach państwa UE sięgały po takie rozwiązania w sytuacjach kryzysowych, gdy uznawano, że wymaga tego ochrona produkcji.

– Aby temat autoryzacji awaryjnej mógł zostać rozpatrzony, konieczna jest współpraca środowiska sadowniczego. Trzeba przygotować dane o skali problemu, przeanalizować dostępne alternatywy ochrony, uzyskać wsparcie ze strony instytutów naukowych oraz złożyć wspólny wniosek organizacji producentów. Im bardziej kompleksowa dokumentacja zostanie przedstawiona administracji publicznej, tym większa szansa na podjęcie działań. Podjęliśmy już rozmowy w tym temacie i Związek Sadowników pomoże nam w działaniach – dodaje.

Michał Kot chce, aby temat wrócił do dyskusji, a organizacje branżowe pomogły sadownikom w tej sytuacji. Sadownicy gruszek zwracają uwagę na coraz mniejszą liczbę dostępnych rozwiązań, większą presję szkodników i ryzyko oparcia ochrony na zbyt małej liczbie mechanizmów działania. Koszty produkcji będą przez to jeszcze wyższe.

Dlatego postulat, by wrócić do rozmowy o spirotetramacie, jest dla branży zrozumiały.

23. marzec 2026 10:07