Cały materiał filmowy możecie obejrzeć tutaj:
Tam, gdzie była woda, coś jeszcze zostało
Główną część filmu nagraliśmy w sadzie, w którym działały zraszacze nadkoronowe. W takiej kwaterze zawiązki wyglądają jeszcze dość dobrze, chociaż sytuacja nie jest idealna. Część zawiązków ma brązowy słupek. To nie wygląda dobrze, ale nie zawsze oznacza całkowitą stratę. Michał Malicki zwraca uwagę, że jeśli dno kwiatowe jest zdrowe, taki owoc nadal może się wykształcić.
Przyznaje jednak, że i tak jest to dużo lepszy obraz niż w sadach bez ochrony. Tam, gdzie wody nie było i było chłodniej, zawiązki mogą spaść w bardzo krótkim czasie. W jego ocenie w takich miejscach po kilku dniach słońca i wiatru może już nie zostać praktycznie nic.
Po kwitnieniu bakterie
W gruszach kwitnienie już się zakończyło, więc nie ma na co czekać z ochroną. Michał Malicki zwraca uwagę, że w wielu sadach zaczynają pojawiać się problemy z chorobami bakteryjnymi. Objawy widać już na zawiązkach i młodych pędach. Dlatego zaleca zabiegi oparte na miedzi systemicznej. Jeśli pojawią się opady deszczu presja raka bakteryjnego będzie większa.
Problem nie kończy się jednak na raku bakteryjnym. Przy wyższych temperaturach trzeba brać pod uwagę także zarazę ogniową. Doradca przypomina, że w niektórych rejonach w poprzednim sezonie choroba spowodowała duże szkody i ten potencjał infekcyjny nadal tam jest.
Miodówka gruszowa
Tam, gdzie przed kwitnieniem wykonano intensywną ochronę, w tym zabiegi olejowe i bielenie, presja jest mniejsza. To jednak nie znaczy, że problemu nie ma w ogóle. Przy obecnym ociepleniu miodówka pojawi się także w tych kwaterach.
Susza nadal doskwiera sadom
Tam, gdzie nie stosowano zraszaczy, nawodnienie powinno już pracować intensywnie. Michał Malicki zaleca codzienne podawanie niewielkich dawek, tak aby regularnie dostarczać wodę drzewom. To będzie miało znaczenie nie tylko dla kondycji liści, ale też dla utrzymania małych zawiązków.
Zawiązki trzeba teraz dokarmić
Po przymrozkach i po kwitnieniu trzeba zadbać o utrzymanie tego, co jeszcze zostało na drzewach. Z jednej strony chodzi o budowę liścia, z drugiej o dostarczenie energii do podziałów komórkowych. W tym celu można wykorzystać standardowe mieszanki oparte na moczniku, siarczanie magnezu i nawozach fosforowych. Równocześnie doradca zaleca już nawożenie wapniowe, aby budować bazę wapnia w roślinie.
Wapń ma tu dwa zadania. Po pierwsze, wspiera owoce. Po drugie, wzmacnia tkanki roślinne, dzięki czemu lepiej radzą sobie z uszkodzeniami mechanicznymi, infekcjami patogenów i stresem wynikającym ze zmian temperatury.
