Sadownicy chcą ceny przed zbiorem
Krajowe Stowarzyszenie Producentów Wiśni Serbii ogłosiło 48-godzinny bojkot zbioru i sprzedaży wiśni. Protest ma rozpocząć się dziś, 15 czerwca. Powód jest prosty: sezon już rusza, a chłodnie i skupujący nadal nie przedstawili konkretnej ceny skupu.
Dla producentów to sytuacja nie do przyjęcia. Podkreślają, że to oni ponoszą pełne koszty i całe ryzyko produkcji, i nie mogą wchodzić w zbiór bez wiedzy, po ile ich towar zostanie kupiony.
Serbscy sadownicy liczą, że to może być lepszy sezon
Serbowie uważają, że ten sezon powinien wyglądać inaczej niż poprzednie. Znają skalę strat po przymrozkach w Polsce i na Węgrzech, czyli u największych producentów wiśni w Europie. Według serbskich sadowników właśnie to powinno przełożyć się na lepszą sytuację rynkową i wyższe ceny.
W ich ocenach straty w Polsce mają sięgać około 50–55%, a miejscami nawet więcej. Na Węgrzech mówi się o stratach rzędu 80–90% w części regionów.
Nie chcą powtórki z ubiegłego roku
Serbscy sadownicy przypominają, że podobny problem był już w ubiegłym sezonie. Skup ruszył wtedy bez jasnej ceny, a chłodnie zwlekały z decyzją. Dopiero później, gdy okazało się, że wiśni nie będzie wystarczająco dużo, ceny zaczęły rosnąć. Producenci nie chcą, żeby taki scenariusz powtórzył się także teraz.
Start sezonu bez ceny to gra na czas ze strony skupujących. W takiej sytuacji nie ma powodu, by od razu ruszać ze zbiorem.
Oczekiwania cenowe są wysokie
Serbscy sadownicy uważają, że cena skupu musi pokryć realne koszty produkcji i dać gospodarstwom szansę na przetrwanie. W dyskusjach pojawiają się głosy, że wszystko poniżej 200 dinarów za kilogram (około 7 zł/kg) byłoby dziś trudne do zaakceptowania. Część producentów idzie jeszcze dalej i uważa, że przy obecnej sytuacji rynkowej nie powinno się zaczynać zbioru poniżej 2 euro za kilogram (około 8,5 zł/kg).
Serbskie stowarzyszenie zapowiedziało, że po zakończeniu 48-godzinnego bojkotu odbędzie się kolejne spotkanie. Wtedy mają zapaść decyzje o dalszych krokach. Jeśli nie będzie jasnej ceny i konkretnego stanowiska ze strony chłodni, producenci nie wykluczają zaostrzenia protestu.
Na dziś ich stanowisko jest jasne: najpierw cena, potem zbiór.
