W ostatnich dniach w sieci nie brakuje filmów i zdjęć z Włoch pokazujących atak dotkliwych mrozów. Jak zwykle tego rodzaju materiały wywołują duże poruszenie. Co mówią włoskie media o tamtejszym załamaniu pogody? Sprawdziliśmy.
Najpierw śnieg, potem mróz
Jak informuje Italia Fruit News, do Włoch spłynęło arktyczne powietrze ze Skandynawii. W drugiej części minionego tygodnia przyniosło ono silne ochłodzenie, załamanie pogody, a miejscami nawet śnieg na nizinach. Najtrudniejsza sytuacja była w Romanii. Tam ciężar śniegu zalegającego na otwartych siatkach przeciwgradowych spowodował poważne uszkodzenia konstrukcji.
Gdy minęło ryzyko związane ze śniegiem, uwaga sadowników przeniosła się na przymrozki. W wielu rejonach północnych Włoch uruchomiono systemy ochrony przeciwprzymrozkowej – wiatraki, zraszanie przeciwprzymrozkowe i piecyki sadownicze. Warto mieć na uwadze, że pod tym względem Włosi są dobrze przygotowani.
Najzimniej było w Piemoncie
Najmocniejsze spadki temperatur zanotowano w Piemoncie. Na równinach w prowincji Asti było nawet od -5 do -6°C. W rejonach między Cuneo a Turynem temperatury spadły nieco poniżej zera. To właśnie tam ryzyko szkód oceniane jest jako największe, zwłaszcza w bardziej wrażliwych gatunkach, takich jak pestkowe i kiwi. Z kolei jabłoń, grusza i borówka znajdowały się w mniej wrażliwej fazie fenologicznej, więc ryzyko szkód jest mniejsze.
Nie wszędzie są duże obawy
Spokojniej wyglądała sytuacja w Trydencie-Górnej Adydze. W dolinach nie zanotowano wyjątkowo mocnych spadków temperatur, a jabłonie są tam jeszcze przed kwitnieniem.
Między Wenecją Euganejską a Romanią temperatury na nizinach zbliżyły się do zera, ale nie spadły wyraźnie poniżej tej granicy. Pomogło nocne zachmurzenie, które ograniczyło wychładzanie. W Emilii-Romanii, między Modeną a Bolonią, słupek rtęci spadł tylko lekko poniżej zera. Trudniejsza sytuacja była w Toskanii, w sadowniczym rejonie Valdichiana, gdzie zanotowano około -2°C.
Coraz częstszy problem: kwitnienie zderza się z mrozem
Włoskie organizacje branżowe po raz kolejny zwracają uwagę na przyspieszony start wegetacji. Ciepły początek marca przyspieszył rozwój roślin. To zresztą nie pierwszy taki sezon, kiedy sady wchodzą w kwitnienie, a później mierzą się z przymrozkiem.
Ochrona kosztuje coraz więcej
Z kolei włoscy sadownicy zwracają uwagę także na drugą stronę problemu. Ochrona sadów przed przymrozkami kosztuje coraz więcej. Dotyczy to szczególnie rozwiązań opartych na paliwie i energii. A te dodatkowo podrożały przez napiętą sytuację na Bliskim Wschodzie.
Nawet tam, gdzie uda się uratować plon, rachunek ekonomiczny coraz trudniej spiąć. W części włoskich regionów już mówi się wprost, że przy obecnych cenach owoców inwestycje w ochronę przeciwprzymrozkową mogą być coraz trudniejsze do odzyskania.
Źródła: Italia Fruit News, Coldiretti Torino

