Polska wielkim czereśniowym bazarem
Wczoraj informowaliśmy o bardzo dużej presji czereśni z importu na polski rynek. Owoce z Turcji, Serbii, Grecji, Bułgarii i Mołdawii są już chyba we wszystkich marketach i na wszystkich rynkach hurtowych w Polsce. Kolejni sadownicy informują nas, że sytuacja na rynkach hurtowych jest wyjątkowo trudna, a sprzedaż problematyczna. Cena wywoławcza i cena transakcyjna coraz mocniej się rozmijają.
Pomorski rynek hurtowy „zawalony” importem
Jeden z naszych rozmówców oferuje swoje owoce na gdańskim rynku hurtowym Renk. – Nasza czereśnia jest niemal niesprzedawalna – mówi wprost pan Dawid. Od wczoraj do godziny 9:00 rano sprzedał 300 z 700 kg ‘Summita’, które miał na swoim aucie dostawczym. Jak relacjonuje, cena transakcyjna zależy dziś od tego, ile kupujący chce zapłacić. Stawki wywoławcze nie mają większego znaczenia. I tu dochodzimy do importu.
Powodem tej sytuacji jest ogromna presja owoców z zagranicy, które na dobre zadomowiły się na największym rynku hurtowym na Pomorzu Gdańskim. Jak wyjaśnia nasz rozmówca, dochodzi do tego również problem fałszowania kraju pochodzenia. Czereśnie z importu przyjeżdżają zapakowane w kartony i są dobrej jakości. Hurtownicy przesypują je potem do „czeszek” o masie 15 kg i oferują jako polskie owoce w bardzo atrakcyjnej cenie 10 zł/kg.
Import byłby tak czy inaczej
W związku z tą sytuacją pojawiają się opinie, że część winy za nadmierny import leży po stronie sadowników, którzy od wiosny informowali o ogromnych, a miejscami całkowitych stratach. W efekcie markety, obawiając się braku owoców, miały zakontraktować ogromne ilości czereśni z południa Europy.
W dobie błyskawicznego przepływu informacji taka argumentacja nie przekonuje wszystkich. Urodzaj na południu Europy oznacza niskie ceny. Tamtejsi eksporterzy próbują sprzedać nadwyżki na wszystkie sposoby i oferują je także odbiorcom w Polsce. Ceny są bardzo atrakcyjne, bo Turcja i Mołdawia mają niższe koszty produkcji, a Grecja, Bułgaria i Serbia oferują przede wszystkim owoce przeciętnej jakości. To właśnie chęć zysku przy coraz tańszych ofertach w największym stopniu napędza tegoroczny import czereśni.
