Najdroższy C‑330 na rynku
Rozmawiając o Ursusach C‑330 w stanie kolekcjonerskim, często spotykamy się ze stwierdzeniem, że „bańka” na rynku klasyków jest już napompowana do granic możliwości. Takie komentarze pojawiały się choćby pod naszym ostatnim artykułem na ten temat, gdy opisywaliśmy maszynę wycenioną na 55 tys. zł. Nawet sami kolekcjonerzy twierdzili wtedy, że taka cena jest mało realna lub musi być bardzo solidnie uargumentowana.
W listopadzie pisaliśmy o „ciapku” po licznych modyfikacjach za 80 tys. zł – wówczas był to najdroższy ciągnik tego typu na rynku. Dziś znaleźliśmy nowego rekordzistę, jeśli chodzi o cenę wywoławczą. To Ursus C‑330M z 1991 roku, a więc nie z ostatniego roku produkcji. Najciekawsze jest jednak to, że od nowości przepracował jedynie 130 motogodzin. Wprawne oko, przeglądając zdjęcia w ogłoszeniu, raczej uwierzy w tę liczbę. W przypadku tej konstrukcji mówimy więc praktycznie o nowym ciągniku, który ma 35 lat. Takie maszyny można w skali kraju policzyć na palcach jednej ręki.
Absolutny unikat za kosmiczną cenę
Właściciel chwali się tym, czego oczekują i pragną kolekcjonerzy. Wszystkie części w ciągniku są oryginalne. Maszyna nigdy nie była rozbierana ani naprawiana, jedynie okazjonalnie „przepalana”. Już na pierwszy rzut oka widać, że to egzemplarz absolutnie wyjątkowy – takich będzie tylko mniej.
Pozostaje jednak kwestia ceny, która dosłownie „zwala z nóg”. Właściciel oczekuje 120 tys. zł i zaznacza, że kwota nie podlega negocjacji. Czy ktoś jest w stanie tyle zapłacić? Cytując wielu znawców tematu – to raczej mało realne. Na pewno mamy do czynienia z unikatem, ale powyżej poziomu 50 tys. zł rynkowa wartość takiego ciągnika zależy niemal wyłącznie od zasobności portfela kupującego i od tego, jak bardzo chce mieć właśnie ten egzemplarz. Innymi słowy, bardzo trudno jednoznacznie określić „uczciwą” rynkową cenę takiej maszyny.

